Narty w Gruzji- poradnik subiektywny


Kiedy w Austrii zaczyna brakować coraz bardziej śniegu, na Kaukazie jest go wystarczająco dużo, że szusować można praktycznie do końca kwietnia. Gruzję pokochaliśmy podczas naszego pierwszego wielkiego wypadu w czerwcu 2015, więc pomysł by przyjechać tutaj na narty gdzieś tam zaczął w nas kiełkować, aż do momentu znalezienia tanich lotów z Wizzair relacji Warszawa do Kutaisi za 74zł od osoby w jedną stronę. Szybka kalkulacja kosztów czy faktycznie będzie nam się opłacać pojechać do Sakartvelo na narty czy jednak pozostać przy dobrze nam znanej już Austrii. Jak sami się domyślacie opcja szusowania po Kaukazie zwyciężyła i koniec stycznia wsiedliśmy do pociągu do Warszawy, skąd odlatywał nasz blaszany ptak do Kutaisi.

Jak się dostać do Gudauri? 
Lądując tak jak my w Kutaisi, czyli jakieś 360 km od celu można rozważyć różne opcje by dostać się do Gudauri- marszrutka, taxi lub autobus vel bus przedsiębiorstwa GeorgiaBus, który za 50 lari (ok. 80 zł) od osoby zawozi nas do miejsca docelowego pobytu. Bilet można zamówić bezpośrednio na ich stronie internetowej, bądź też po wylądowaniu podejść do niewielkiego stoiska i wykupić bilet na miejscu.
Nasza przygoda z transportem do Gudauri zaczęła się jeszcze w Warszawie na lotnisku kiedy znajoma poinformowała nas, że droga tam jest zamknięta ze względu na silne opady śniegu i że raczej się nie dostaniemy. Jednak jak to w Gruzji bywa sytuacje szybko lubią się zmieniać. Po wylądowaniu, paru telefonach pani z obsługi GeorgiaBus - siedzieliśmy wraz z Karoliną z  VitaPerduta i zmierzaliśmy w kierunku Gudauri z naszym nawet ogarniętym kierowcą, który od czasu do czasu prowadząc samochód lał przednią szybę wodą z butelki, gdyż brakowało mu płynu do spryskiwaczy. Poważnie tak naprawdę zrobiło się już na Gruzińskiej Drodze Wojennej, kiedy to jezdnia była ledwo co odśnieżona, a posypywanie solą czy też innymi rodzajami antypoślizgowymi substancjami odbywało się ręcznie za pomocą łopat i dwóch panów na pace ciężarówki. Zanim zaczęły się słynne serpentyny  za miejscowością Kvemo Melta, przeszliśmy kontrolę na posterunku policji, tzn. nasz busik otrzymał nakazem założenia łańcuchów na opony. I tu niespodzianka nasz kierowca w pełni wyposażony w łańcuchy założył łańcuchy.... na jedną oponę tylną, ale dało rady dojechaliśmy do celu cali i zdrowi i to się liczyło.

Gdzie spać?
Trzeba głośno przyznać, że hotele w Gudauri do tanich nie należą, a dla dwóch osób jak my nie opłacało się wynajmować apartamentu czy też mieszkania, wiec padło na hostel. My akurat wybraliśmy Happy Yeti Hostel, gdzie za spokój w dwuosobowym pokoju z wygodnym łóżkiem i łazienką zapłaciliśmy $40 za osobę za noc. Tak, cena spora, ale w cenie jest śniadanie i obiadokolacja. Niestety nie jest to jadło gruzińskie, a przynajmniej nam się tak trafiło. Jest czysto i stosunkowo blisko do pierwszego krzesełkowego wyciągu jakieś 10 min piechotą w butach narciarskich. W hostelu jest również sauna płatna 30 lari (48 zł) za całość- max 6 osób.

Wypożyczyć sprzęt czy zabrać własny? 
Nie zabieraliśmy własnego sprzętu narciarskiego i snowboardowego (oprócz kasków), bo cena transportu z Wizzair wychodzi 136 zł od sprzętu w jedną stronę, a po za tym wiadomo było nam, że mamy zamiar spędzić parę dni w Tbilisi i wizja targania nart czy snowboardu ze sobą nie wydawała nam się ciekawa. Z wypożyczeniem nie ma problemu, bo w samym Gudauri jest kilka wypożyczalni, my skorzystaliśmy z oferty Burusport (w New Gudauri) gdzie wypożyczenie nart, butów i kijek na 4 dni kosztowało 30 lari (ok 48zł) na dzień. Tomek miał więcej szczęścia, bo w hostelu nocował znajomy z ekipą, którego poznaliśmy latem w Sighnaghi, i w związku z tym, że chłopaki dysponowali nadmiarem desek, pożyczyli jedną Tomkowi - dzięki Kuba ;) Co mogę powiedzieć o moich wypożyczonych nartach? Stan dobry, tylko buty mi nie spasowały (ani żadne inne) tak w 100% gdyż ze względu na dużą stopę pasowały mi jedynie buciory męskie, które okazały się zbyt szerokie. Bynajmniej swoje się najeździłam, ale na przyszłość warto rozważyć opcję zabrania swoich butów narciarskich, zwłaszcza kiedy ma się wykupiony duży bagaż rejestrowany. Fajnie było poszusować na innych nartach niż swoje, a szczególnie przesądził fakt, że spróbowałam swych sił poza wyznaczonymi trasami.

Czy oni tam w ogóle przygotowują stok?
Odpowiedź jest banalnie prosta OCZYWIŚCIE, ale.... Jest pewne, ale kiedy opady śniegu są intensywne nie da się w pełni przygotować stoku by był idealny "sztruksik", dlatego warto wypożyczyć narty, które nie są typowymi carvingami. Ja osobiście miałam narty 50% puch /50 % trasy, co umożliwiało jazdę zarówno po trasach przygotowanych jak i po za nimi. Ogólnie jednak trasy w podczas naszego pobytu były przygotowane elegancko. Dobre jest, że w Gudauri dbają o  FreeRider'ów, bo kiedy tylko pogoda na to pozwoliła uruchomiono wyciąg krzesełkowy na Kudebi (3008m npm) i specjalnie nie ratrakowano tam tras tylko pozwolono wyszaleć się miłośnikom jazdy w puchu. Dopiero kiedy Kudebi został doszczętnie zjechany, kolejnego dnia ratraki ruszyły do pracy. 
W całym ośrodek narciarski położony jest na 1900-3260m n.p.m. i mamy do dyspozycji ok. 56 km tras zjazdowych, 5 wyciągów krzesełkowych, 1 gondolę i 1 orczyk. Średnio jedna trasa liczy sobie około 2,3 km. Nam wydaje się, że 4 dni szusowania to w sam raz wystarczająco jak na Gudauri i mamy tu nie tylko na uwadze ilość i długość tras, ale również to, że jednak po tym czasie nogi są dość mocno obciążone.
Wyciąg startują późno, bo dopiero o godzinie 10 i kursują do godziny 16. Jednak im sezon dłuższy tym godziny otwarcia się wydłużają, jak nas zapewnili znajomi mieszkający w Gruzji. Warto też wybrać się tutaj w tygodniu, bo ludzi nie ma za dużo. Prawdziwy naloty szykuje się na weekend, kiedy to dużo mieszkańców stolicy przybywa by skorzystać z uroków prawdziwej zimy. Jednodniowy koszt szusowania po kaukaskich zboczach kosztuje w Gudauri 30 lari (ok 48 zł). Oczywiście kupując karnet kilkudniowy nieco zaoszczędzimy, ale musimy się liczyć z dodatkowym wydatkiem 4 lari (6,4 zł) za plastikowy karnet ze swoim wizerunkiem, który nie podlega zwrotowi jak w Austrii, ale za to można wykorzystać go przyjeżdżając kolejny raz.
Nasz idealny dzień na stoku...
Idealny dzień w Ośrodku Narciarskim Gudauri  zaczynał się dla nas z samiusieńkiego rana jak tylko ruszały wyciągi, co prawda musieliśmy podreptać trochę do wyciągu, ale można to zaliczyć do rozgrzewki przed zjazdami. O godzinie 10 przy wyciągach zero kolejek (zresztą chyba wcale nie było) tylko pojedyncze osoby. Jako jedni z pierwszych przecinaliśmy idealnie przygotowane stoki, czyli jazda po tak zwanym sztruksie była. Po 3 godzinach szusowania, odzywał się żołądek, więc zjeżdżaliśmy do jednej z licznych  restauracji by posilić się przepysznym gruzińskim jadłem popijając rozgrzewającym glintwein'em (grzane wino). Z nowymi siłami ruszaliśmy na stok by uzupełnić nasz dzienny kilometraż. Kiedy zbliżała się godzina 16 spoglądaliśmy na zegarki tak co by zdążyć jeszcze wyciągnąć się ostatni raz wyciągiem krzesełkowym (LIFT 2) i już spokojnym krokiem dotrzeć do Khada Hut (Khinzina) - bardzo klimatycznego schroniska wybudowanego w 1985, znajdujące się na wysokości 2700m npm. Tutaj z pięknym widokiem na szczyty Kaukazu kończyliśmy dzień łapiąc promienie słońca, które o tej godzinie jeszcze wysoko było na niebie. Grubo po 17 z ciężkim sercem  przyszło nam udać się w kierunku hostelu... i tutaj zaczął się kulminacyjny moment dnia...ośrodek pusty - zero ludzi, ratraki jeszcze nie ruszyły na trasy, słońce powoli zaczęło kryć się za szczytami, a my poczuliśmy się jak panowie na trasach Gudauri Ski Resort....nieśpiesznie chłonąc spokój i ciszę pognaliśmy w dół....
Przydatne informacje:
:) Dobre rękawice przydają się na wyciągu krzesełkowym, który jedzie ok 10 min, bo marzną place przy -15stC.
:) Pieniążki warto wymienić na lotnisku, bo kurs walut w samym Gudauri jest słaby w stosunku do tego co oferują nam na lotnisku w Kutaisi.
:) Jeśli byliście już w Gruzji to wiecie plus minus jakie są ceny w restauracjach i marketach. W Gudauri trzeba się liczyć, z tym że są one nieco wyższe niż np w Tbilisi.
:) Jeśli macie możliwość w drodze do lub z Gudauri to warto zatrzymać się na najlepszych domowych khinkali (chinkali) w Gruzji w Pasanauri. W nie pozornie wyglądającej restauracji Korbuda przy drodze ( pierwsza od strony Gudauri) z niebieskim szyldem na którym widnieje jeleń, dostaniecie kwintesencję gruzińskich pierożków - dziękujemy Marysia, że nas tam zabrałaś. 

Mapka Gudauri Ski Resort
poranny sztruksik, Gudauri
zjazd trasą Gudaura do ciepłej gondoli, Gudauri
New Gudauri 
cały stok nasz, Gudauri
szczyty Kaukazu, Gudauri
góry- cuda natury, Gudauri
Ktoś chętny na zjazd poza trasami? Gudauri
tak się kończą głupoty, Gudauri
komu nudno na deskach, może skoczyć sobie za 150 lari, Gudauri
wyciąg na Kudebi 3006m npm, Gudauri
ciężki zjazd po puchu, Gudauri
chillout w Khada Hut, Gudauri
widoki z Khada Hut (2700 m npm) na koniec dnia, Gudauri
raj dla freeraider'ów Mt Chrdili, Gudauri
biało dookoła, Gudauri
na szczycie Mt Sadzele, Gudauri
coś dla miłośników puchu, Mt Sadzele, Gudauri
widok z Mt Sadzele 3260m npm, Gudauri
prezentacja sprzętu, Gudauri
prezentacja sprzętu, Gudauri
widok z Sadzele w kierunku New Gudauri
Kudebi 3006m npm, Gudauri
wyciąg krzesełkowy na Mt Sadzele, Gudauri
Mt Sadzele w całej okazałości, Gudauri
widok z Kudebi, Gudauri
Happy Yeti Hostel, Gudauri
Happy Yeti Hostel, Gudauri

Komentarze

  1. Zdecydowanie trzeba obadać teren! W sumie myślę, że jak z dziećmi, to idealny byłby koniec marca/początek kwietnia, kiedy już nie jest tak zimno. Wiem, że teraz nie byłoz Wami Ediego, to mogliście pomarznąć ;-) Widoki cuuud, uwielbiam Kaukaz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, dla dzieciaków zdecydowanie za zimno było...Ale opcja na przyszłość zostaje...dajcie znać jakbyście się wybierali w takim terminie :D Było by zabawnie :)

      Usuń
  2. Gudauri jest super! Do niedawna w ogóle mało kto rozważał wyjazd do Gruzji na narty, a teraz co rozmawiam ze znajomymi o zimie, to dwie trzecie wybiera Kaukaz. My już też jesteśmy po wyjeździe i w przyszłym roku prawdopodobnie tu wracamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry materiał, jestem pod ogromnym wrażeniem. Mało turystów, piękny stok, rewelacja. Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, że to tylko głupie wyobrażenie, ale Kaukaz zawsze wydawał mi się dzikim i niebezpiecznym miejscem. Dla tego podziwiam, że odważyliście się na taką wyprawę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne trasy! Zdjęcia są po prostu niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis, muszę się tutaj wybrać z mężem na narty! Mega miejsce, strasznie mi się podoba Wasza fotorelacja z wypadu do Gruzii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecamy narty w Gruzji bardzo ... ogólnie Gruzję o każdej porze roku ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty