Pieniny na dobry początek roku


Było bardzo zimno. - 15 stopni Celsjusza wskazywał termometr na zewnątrz, a mroźny wiatr tylko potęgował odczuwalną temperaturę. Do około było ciemno, a jedynie blask czołówek oświetlał nam twarze. Daleko w dole widać było kolorowo oświetlone domy i ulice w Sromowcach Niżnych. Staliśmy tak na tej platformie pośród blisko dwudziestu obcych ludzi na najwyższym szczycie Pienin Środkowych z 15 minut oczekując aż wybije magiczna północ- początek Nowego Roku.

To był pierwszy Sylwester w pracy od dawna- nie było innego wyjścia, bo urlopy wykorzystaliśmy w 2015 roku praktycznie co do jednego dnia. Wiadomo jednak, że to taki szczególny dzień i szefowie mają dobre serca więc opuściliśmy nasze stanowiska pracy po godzinie 13 i ruszyliśmy do Sromowców Niżnych. Wypad tym razem tylko dla dorosłych, dzieciaki pozostały w domu, bo kto to widział by po nocy ciągnąć je po górach. Na miejscu czekali już na nas znajomi.  Co do wejście nocą na Trzy Korony (982 m npm) podchodziłam bardzo sceptycznie, bo po pierwsze ciemno, po drugie dużo ostatnimi czasy słyszy się o wypadkach w górach, bo niedźwiedzie. Nasi doświadczeni znajomi szybko rozwiali moje wątpliwości- będziesz miała czołówkę, Pieniny to nie Tatry, a niedźwiedzia to nawet nasza gospodyni na stancji w życiu nie widziała. Dobrze, że dałam się namówić, bo okazało się, że był to najlepszy Sylwester w życiu, brakowało do szczęścia nam tylko Edusia. 
Nieco przed 22 ruszyliśmy szturmować szczyt- ze Sromowców  Niżnych łatwym na nocne wejście żółtym szlakiem przez Wąwóz Szopczański i dalej niebieskim przez Siodło. Sylwestrowe zdobywanie Trzech Koron zajęło nam 1h30min w jedną stronę (na znakach jest 2h z hakiem), dlatego chcąc nie chcąc zmuszeni byliśmy do zrobienia dłuższych przerw na Przełęczy Szopka oraz w szałasie niedaleko szczytu, a kiedy już dostaliśmy się na szczyt to już te 15 min staliśmy i czekali na godzinę zero. Długo nie zabawiliśmy na platformie, bo nie dość, że zimno to i miejsca mało było, ale trzeba przyznać, że fajerwerki z tej wysokości wyglądają jeszcze ładniej niżeli z ziemi. Wznieśliśmy toast wręcz zmrożonym szampanem w plastikowych kubeczkach i trzeba było wracać- snu nam za dużo nie zostało. 
Kiedy większość ludzi budziła się w Nowy Rok po szampańskiej imprezie z bólem głowy i suchością w gardle my już byliśmy na trasie. Nic nie zapowiadało, że tego dnia również będziemy wracać do mieszkania ciemną nocą. Nasi dobrzy znajomi Góry z Dzieckiem (GzD) po tygodniu wędrówki mieli w Szczawnicy finał swojej wyprawy, a my razem z Maliki się szlajają postanowiliśmy kawałek ich odprowadzić. Wygodną kładką przeszliśmy przez Dunajec na słowacką stronę i czerwonym szlakiem mijając Czerwony Klasztor ruszyliśmy w stronę Lesnicke Sedlo (Przełęcz pod Tokarnią)  i dalej żółtym szlakiem na Wysoki Wierch (898 m n.p.m.) gdzie po wejściu stromym  zboczem kopca zasłużenie zrobiliśmy większą przerwę. Była godzina 14 i już wiedzieliśmy, że na pewno przed zachodem słońca nie uda nam się dotrzeć do Sromowców, jedyna szansa  na krótszy trekking była już daleko z nami na skrzyżowaniu szlaków Pod Plasnou (Pod Płaśnią), ale nie skorzystaliśmy. Najbardziej martwiłam się o Tomka, którego z rana dopadła ostra jelitówka, ale nawet on nie chciał skracać trasy więc odprowadziliśmy GzD  w okolicach Szafranówki podążając z Wysokiego Wierchu na skróty do niebieskiego szklaku. Od skrzyżowania szlaków Pod Szafranówką mieliśmy nie lada wezwania, bo bardzo strome zejście do Schroniska PTTK "Orlica", gdzie uzupełniliśmy nasze termosy wrzątkiem i nieco odsapnęliśmy po 5 godzinach trekkingu. Kiedy wychodziliśmy ze schroniska na dworze znów panowały totalne ciemności, czołówki poszły w ruch i żwawym krokiem przełomem Dunajca (czerwonym szlakiem) rozpoczęliśmy ostatni etap naszej noworocznej wędrówki. W sumie po tej ponad 27 kilometrowej wędrówce w mrozie poniżej -13stC ledwo co sił starczyło by zjeść kolację. Padliśmy jak muchy. 

Kolejny piękny mroźny poranek za oknem przywitał nas drugiego dnia 2016 roku. Tomek poczuł się dużo lepiej, więc zrezygnowaliśmy z opcji powrotu do domu i pomimo odczuwanego zmęczenia w nogach  znowu znaleźliśmy się na szlaku. Tym razem naszym celem była Sokolica z charakterystyczną limba na szczycie. Spod schroniska PTTK "Trzy Korony", znów Wąwozem Szopczańskim (żółty szlak) doszliśmy do Przełęczy Szopka- gdzie zaczynała się prawdziwa zimowa kraina, której podczas noworocznego trekkingu nam nieco brakowało. Drzewa i trawa dookoła były pięknie oszronione. Z przełęczy podążaliśmy żółtym szlakiem do Polany Wyrobek by dalej już niebieskim ruszyć na podbój Sokolicy. Trzeba było uważać, bo w nocy nieco przyprószyło śniegiem a dodatkowo na kamieniach zalegały liście co stwarzało idealne warunki do wywrotki. Szczególnie ślisko było na Sokolej Perci, którą w drodze powrotnej ominęliśmy podążając krótki odcinek zielonym szlakiem. Krótkie, strome podejście i już po 2h45min byliśmy na szczycie Sokolicy 747 m n.p.m. Niestety zimą nie ma innej opcji zejścia z Sokolicy jak obrać tą samą drogę do Sromowców Niżnych jaką my pokonaliśmy, ponieważ nie ma w okresie jesienno-zimowym przeprawy przez Dunajec do Szczawnicy w okolice schroniska Orlica. By urozmaicić sobie trasę powrotna można odbić z trasy na Polanie Wyrobek i podążać niebieskim szlakiem do Zamku Pieniny albo zielonym  do Sromowców Niżnych lub dalej niebieskim w kierunku Trzech Koron. Nam na dłuższą o 1h 20min wędrówkę jakoś ochota przeszła więc, choć rzadko tak robimy powrotną trasę wybraliśmy tą samą co wchodziliśmy na Sokolicę. 
Od czasu do czasu taki wypad w góry bez dzieci dobrze robi, bo można więcej zobaczyć, bo szybciej się przemieszczamy, a i mróz poniżej -10stC nie jest taki straszny dorosłym jak dzieciom. Jednak kiedy podróżujesz z dzieckiem i praktycznie zawsze wszędzie bierzesz go ze sobą to pozostaje żal, że jednak nie towarzyszy ci i nie możesz pokazać mu piękna mroźnego dnia w Pieniach.


mroźny poranek nad Dunajcem z widokiem na Tatry, Sromowce Niżne

Czerwony Klasztor z Trzema Koronami w tle

Sedlo Cerla i pierwszy przystanek, Pieniny

to w którą stronę mamy iść??? Pieniny

tylko śniegu brak, Pieniny

a tam w oddali Trzy Korony

Nowy Rok w Pieninach (szlak żółty)

Widok z Wysokiego Wierchu, Pieniny

czas ruszać, Wysoki Wierch

stroma ścieżka na skróty, Wysoki Wierch 

na zakończenie dnia Tatry na horyzoncie 

żółtym szlakiem koło schroniska PTTK "Trzy Korony" na Sokolicę 

mroźny poranek drugiego dnia 2016 roku, Schronisko PTTK Trzy Korony

słońce nad Wąwozem Szopczańskim

wygodny szlak żółty w Wąwozie Szopczańskim

łatwo i spacerowo do góry po schodach, Pieniny 

bez dzieciaków Maliki i ATE Trips na Przełęczy Szopka

schodzimy z Przełęczy Szopka, Pieniny

niebieskim szklakiem na Sokolicę, Pieniny

Sokolica w tle

pięknie ale i ślisko, Pieniny

Sokola Perć, Pieniny

Przełom Dunajca i niestety słaba przejrzystość powietrza

na szczycie Sokolicy, Pieniny

klasyka, czyli limba na zboczu Sokolicy

Pieniny zimą

raz zimowa aura, Pieniny

a raz jesiennie, Pieniny

ostatnie ciepłe słoneczne promienie, Pieniny

bajkowa zima, Pieniny


Nowy Rok - Trasa głównie po słowackiej stronie Pienin - ponad 27 km

Trasa na Sokolicę- ponad 14 km

Nocleg:
Sromowce Niżne- Janina i Adam Antolec: cena 40zł od osoby

Komentarze

  1. Witajcie,

    jakiem obiektywem robione są zdjęcia? piękne kolory. trasa super. w grudniu też robiliśmy Pieniny ale w mniejszym wydaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo :) posiadamy dwa obiektywy Tamron 28-70 f2,8 oraz Canon 12-24 f3,5-5,6- a kolory to w dużej mierze zasługa obróbki zdjęć zrobionych w RAW.

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Czas na zmiany w szklarni. zapraszamy też do nas. trochę fotek mamy i z naszych wypraw http://naszakgp.pl
    POZDRAWIAMY

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałem okazji gościć w Pieninach o tej porze roku, a widzę, że krajobrazy są chyba jeszcze piękniejsze niż latem:) Może nawet niebawem wybiorę się na kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dariusz gorąco polecamy :) ogólnie wędrówki zimą w górach to coś pięknego.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty