Imeretia - Kutaisi, Sataplia i Okatse


Czy wiecie, że prowincja, której stolicą jest Kutaisi nazywa się Imeretia? Czyż to nie piękna nazwa?
A czy wiecie, że region ten to nie tylko Kutaisi i lotnisko?
Imeretia ma potencjał, zresztą jak każdy region w Gruzji, ale wydaje nam się, że jest traktowana przez nas - turystów, zwłaszcza przybywających do Gruzji po raz pierwszy nieco po macoszemu. Lądujemy w Kutaisi i albo szukamy noclegu na jedną noc albo tak jak my wsiadamy w wypożyczony samochód i ruszamy w głąb Gruzji w poszukiwaniu miejsc z fotografii znalezionych w Internecie. Kutaisi, a w zasadzie Imereię zostawiliśmy na sam koniec naszych gruzińskich wojaży. Jak to sformułował słynny już wśród Polaków przybywających do Gruzji Kote (Hostel Kutaisi by Kote) - „zaczęliście od dupy strony”. Czemu? Bo Imeretia to nie tylko Kutaisi,
bo można tutaj całkiem fajnie spędzić czas nie tylko zwiedzając monastyry czy podziwiając nowoczesną architekturę np. Parlamentu Gruzińskiego, ale możemy wybrać się na rafting, popłynąć łódką po kanionie, udać się na wspinaczkę, skorzystać z sieci kolejek linowych (transport publiczny w Chiaturze), zatracić się w labiryncie jaskiń czy podpatrzeć produkcję i posmakować gruzińskiego wina – tak wino nie tylko „produkowane” jest Kachetii. My opiszemy dziś w naszym poście, czego my doświadczyliśmy w Imeretii, a jeśli macie ochotę bardziej poznać ten region, a potrzeba Wam więcej informacji to zapraszamy do zapoznania się z materiałem naszych znajomych, którzy chętnie pomogą i doradzą, co warto robić w okolicach Kutaisi- http://www.visitkutaisi.com/ oraz FB https://www.facebook.com/visitkutaisi

Kutaisi jest drugim, co do wielkości miastem w Gruzji i jest tutaj bardziej swojsko niżeli w nowoczesnej, wielkiej metropolii, jaką jest Tbilisi. Tutaj tez nie do końca wiedzą jak się poruszać samochodem po rondzie i nawet przechodząc z wózkiem przez ulicę nie licz na to, że zrobisz to za jednym zamachem, bo zdarza się, że stoisz na środku jezdni i czekasz i czekasz…Zanim udaliśmy się na kwaterę do Hostelu Kutaisi, chcieliśmy zaopatrzyć się w jedzenie i coś do picia. I tak całkiem przypadkiem, kiedy Edi i Tomek zostali w dużym parku przy ulicy Rustaweli, w poszukiwaniu chleba i wina skręciłam w jedną z bocznych uliczek i dotarłam do wielkiego miejskiego targowiska. Na tym bazarze to dopiero można było poczuć gruzińskie klimaty, ponieważ nie jest to bazar pod turystów, ale taki autentyczny, na którym zaopatrują się mieszkańcy miasta. Jest tu wszystko od kolorowych warzyw i owoców, przez chleb, gruzińską herbatę i słodkości - czurczelę (orzechy moczone w mieszance soku z winogron i mąki), są też sery, świeże mięso czy panie z zieleniną – pęczkami kolendry. Zanim jednak dotarłam do tego barwnego bazaru po drodze mijałam małe „sklepiki” - okienka, z których sprzedawano chleb, wino i sery. Takie rzeczy to my bardzo lubimy, dlatego kolejnego dnia, (chociaż późno) na targ zabrałam jeszcze Tomka i Edwarda. Do targu łatwo trafić, bo znajduje się obok charakterystycznej fontanny w centrum Kutaisi.

Kolejnym miejscem wartym zwiedzenia, które trudno przeoczyć jest umieszczona wysoko na wzgórzu Ukimerioni ponad dachami Kutaisi- Katedra Bagrati z początku XI wieku. Budowla jaką teraz mamy okazje podziwiać jednak nie do końca pochodzi z XI wieku, ponieważ przez wieki została zniszczona i do teraźniejszych czasu przetrwały jedynie ruiny, które odrestaurowano i w 2012 roku oddano do ponownego użytku. Niemniej katedra Wniebowzięcia NMP (właściwa nazwa) wygląda imponująco i jest symbolem Kutaisi.

Edward ma aktualnie fazę „dinozaurową”, więc kiedy tylko dowiedzieliśmy się, że 10km od Kutaisi znajduje się Rezerwat Sataplia, gdzie odkryto najprawdziwsze ślady dinozaurów musieliśmy tam pojechać. Na terenie rezerwatu nie tylko znajdziemy ślady po dawno wymarłych gadach, ale również można zwiedzić Jaskinie Sataplia, do której wpuszczane są nawet dzieciaki w wieku Edwarda (3lata). Pisze o tym, bo zwiedzanie Jaskini Prometeusza, która znajduje się w sąsiedztwie trzeba było nam odłożyć, bo Ed nie ma skończonych 5 lat. Jaskinia Sataplia nie jest jakoś specjalnie spektakularna, jest stosunkowo krótka, bo mierzy jakieś 600m, a do tego oświetlona bardzo kolorowymi światłami. Za to widoki, jakie rozpościerają się ze zboczy wygasłego wulkanu o nazwie Sataplia (jakże inaczej) są zachwycające. Warto wspomnieć, że na teren rezerwatu wchodzimy z przewodnikiem. Pech chciał, że nasz przewodnik mówił tylko w języku rosyjskim, dlatego też szybko zaczęliśmy zwiedzać rezerwat na własną rękę. Może też fakt, że nie rozumieliśmy naszego przewodnika sprawił, że ślady dinozaurów nie robiły na nas większego wrażenia- oto parę odcisków w skale. Edusiowi bardziej niż ta namacalna historia, podobały się sztuczne dinozaury umieszczone w lesie. To właśnie stary reliktowy las typu kolchidzkiego zrobił na nas największe wrażenie. Pięknie było pospacerować po mistycznym lesie, wśród bujnej zieleni i wysokich drzew -, co chwila mieliśmy wrażenie, że za rogiem ukaże się nam jakiś zwierz. Edi nawet panikował, że przyjdzie zaraz wilk.

Kolejnym punktem wartym zobaczenia i poleconym nam przez Ulę z Visitkutaisi był Kanion Okatse. Po paru przygodach dotarliśmy do miejscowości Kveda Gordi, gdzie w zwykłej gruzińskiej wiosce wybudowano nowe, futurystyczne Centrum Informacji Turystycznej z makietą Kanionu Okatse wewnątrz, a do tego pan pracujący tam rozmawiał z nami po angielsku. Od samego centrum można dojść specjalnie przygotowaną ścieżką do urwiska kanionu, ale że my nie mieliśmy czasu na 2,5 km marsz (w jedna stronę) to została nam opcja by podjechać marszrutką. Jednak przemiły pan z centrum widząc naszego SUVa stwierdził, że bez problemu sami możemy pojechać pod samiusieńki kanion. Fakt dojechaliśmy, ale była to chyba najbardziej ekscytująca i mocno trzęsąca nami podróż autem, jaką przeżyliśmy w Gruzji. Momentami droga prowadziła w wąziutkim wąwozie by nagle opadać ostro w dół i na domiar złego po kolejnych paru metrach ostro skręcić. Los chciał, że właśnie w tym newralgicznym punkcie przyszło nam mijać się z samochodami z naprzeciwka i to zarówno jadąc do jak i z kanionu. Kierowcy marszrutek patrzyli na nas z respektem, kiedy parkowaliśmy pod budynkiem gdzie trzeba było zapłacić wejściówkę (5 lari) by móc przechadzać się bezpiecznie ponad ziemią. Kanion Okatse podziwiamy ze specjalnie zamontowanych, wiszących nad nim kładek. Tomek mocno trzymał Edwarda, kiedy pokonywaliśmy ten prawie kilometrowy odcinek po wiszących kładkach, które lekko się kołysały. Doznania niesamowite, tak samo jak widoki. Zwłaszcza spektakularny okazał się widok z wiszącego daleko wysuniętego mostu nad rzeką Okatse. Z tego co się dowiedzieliśmy trwają prace budowlane nad wydłużeniem wiszącej ścieżki nad Kanionem Okatse.

 Jak sami widzicie z całej pięknej Imeretii widzieliśmy tylko kawałeczek, jak zresztą z każdego regionu w Gruzji. Ponad dwa tygodnie to stanowczo dużo za mało na Gruzję. Brakło nam czasu by posmakować wina z Imeretii i móc go porównać tym z Kachetii, nie wiedzieliśmy też Zakonu Gelati czy Filar Kacchi- malutkiego kościółka na 40 metrowej skale oraz nie przejechaliśmy się kolejkami w Chiaturze. Za to zgubiliśmy się na bezdrożach Imereti, chłonąc piękno tego regionu.


Centrum miasta  Kutaisi i fontanna pośrodku ronda
Krótko przed zamknięciem bazaru, Kutaisi
Targowisko w Kutaisi
Podpatrując ludzi przy pracy, Kutaisi
Życie codzienne w Kutaisi
Odrestaurowana Katedra Bagrati, Kutaisi
Odrestaurowana Katedra Bagrati, Kutaisi
Widok na Kutaisi ze wzgórza Ukimerioni
Ślady dinozaurów, Rezerwat Sataplia
Ślady dinozaurów, Rezerwat Sataplia
Reliktowy las typu kolchidzkiego, Rezerwat Sataplia
T-Rex w Rezerwacie Sataplia
Jurassic Park, Rezerwat Sataplia
Imeretia
Jaskinia Sataplia
Jaskinia Sataplia

prastary las subtropikalny, Rezerwat Sataplia
Centrum Informacji Turystycznej w Kveda Gordi

W tle kasa, gdzie kupujemy wejściówki na pomosty do Kanionu Okatse
Rozpoczynamy spacer, Kanion Okatse
nieco chwieje, ale jakie widoki- Kanion Okatse
Kanion Okatse
nieco bezpieczniej, Kanion Okatse
w tle wiszący pomost, Kanion Okatse
w stronę krawędzi, Kanion Okatse
nic dla osób mających lęk wysokości, Kanion Okatse
piękny widok na Kanion Okatse
bezdroża Imeretii
rzeka Tskhenistskali, bezdroża Imeretii
bezdroża Imeretii



Komentarze

Popularne posty