Święta Nino i wino z Kachetii


Z ciężkim sercem opuszczaliśmy gruzińskie stepy, ale tak bardzo chcieliśmy wyruszyć ku wysokim górom, że nie sposób było usiedzieć na tyłku. Pochyleni nad mapą z prognozą pogody w ręce szukaliśmy jakiegoś ciepłego miejsca. Padło na Sighnaghi (Signagi) , którego  w sumie w planach nie mieliśmy i też w górach nie było położone, ale pogoda miało być tam ciepło. Dodatkowo na "tablicy ogłoszeń" w Oasis Club wypatrzyliśmy "Wino i Chleb", którzy oferowali nocleg oraz zwiedzanie okolic Kachetii. Dobrze się złożyło bo jako miłośnicy wina chcieliśmy zajrzeć do winnic i zakosztować gruzińskiego szlachetnego trunku. Po załatwieniu spraw w Sagarejo ruszyliśmy krętymi drogami do Sighnaghi. Zanim spotkaliśmy się z Piotrem "Bolo" Bolko z Wino i Chleb udaliśmy się do Bodbe- Monastyru św. Nino.
Święta Nino jest patronką Gruzji. To dzięki niej w 337r Gruzja przyjęła chrześcijaństwo, po tym jak Nino uzdrowiła żonę króla Miriana III. Wcześniej młoda Nino przemierzała Gruzję dzierżąc w ręce krzyż zrobiony z gałęzi winorośli, który związała kosmykiem swych włosów by nawracać Gruzinów w imię Chrystusa. Dziś krzyż ten można podziwiać w Tbilisi w Katedrze Sioni.
Sanktuarium św. Nino ma dla Gruzinów wielkie znaczenie, a jeszcze większe by się wydawało źródełko u jego stóp, do którego prowadzi kilkaset schodków. My akurat byliśmy tam w niedzielę więc ludzi chętnych do zanurzenia się w lodowatych wodach, które leczą wszystko było sporo. Zrezygnowaliśmy z tej przyjemności a jedynie nabraliśmy uzdrawiającej wody do butelki- odnowa biologiczna i uświęcająca od wewnątrz. Wieczorem na mały rynku w końcu spotkaliśmy polskiego eksperta do spraw wina w Kacheti czyli Piotra „Bolo” Bolko, niestety jego lokum już było zajęte przez ekipę z Poznania, dlatego zasugerował nam nocleg u swojego dobrego kumpla Gruzina. Szczerze mówiąc tak jak zostaliśmy ugoszczeni u Nukriego Shengelia tak chyba nigdzie podczas naszego 2 tygodniowego pobytu w Gruzji. Nukri doskonale dbał o to byśmy głodni i spragnieni nigdzie się nie ruszyli, nawet po śniadaniu pakował prowiant na drogę - dla mnie (Ola) z flaszką wina, bo przecież jesteśmy w Gruzji ba! w Kacheti, gdzie wina zabraknąć nie może.  Jadąc po chinkali na kolację Nukri specjalnie obwiózł nas po Sighnaghi dając krótką lekcję historii tego uroczego miejsca, którego architektura bardzo przypomina nam toskańskie miasteczka. Ciekawe czy to dlatego nazywają Sighnaghi  miastem zakochanych?
Przyłączając się do ekipy Piotrka ruszyliśmy razem z nimi na całodniową objazdówkę po okolicy. Tego dnia zwiedziliśmy monastyr w Ikalto-  kompleks klasztorny założony w drugiej połowie VI w. Do XVII w. nie tylko znajdował się tutaj kościół, ale również akademia, w której nauczano jak produkować gruzińskie wino. Do dziś pozostały tutaj dobrze zachowane wielkie dzbany zakopane głęboko w ziemi oraz ogromne koryto, w którym deptano świeżo zebrane winogrona. Musicie wiedzieć, że w Gruzji wino robi się całkowicie inaczej niżeli w całej reszcie Europy. Gruzini do fermentacji wykorzystują całe winogrona, a nie tylko sok jak we Włoszech czy Francji i całą wydeptaną papkę umieszcza się w wkopanych w ziemię glinianych dzbanach zwany kvevri. Zdarzało się, że biesiady odbywały się przy samych dzbanach, a wino wydobywano z jego wnętrza za pomocą długich chochli. Po wydobyciu wina reszta tego co zostaje na dnie w dzbanie wcale się nie marnuje, bo wytwarza się z tych pozostałości czaczę- prościej mówiąc pędzi się bimber. Nie jest też zatrzymywany chemicznie proces fermentacji, dlatego gruzińskie wino jest produktem w pełni naturalnym, które cały czas „pracuje” a jego smak zmienia się z upływem miesięcy. Wino pija się tutaj jak wodę i to najczęściej białe, lekkie jak nas poinformował Bolo. Nam osobiście najbardziej smakowało ciężkie wino czarne. Jednak Bolo ostrzegł, że tego wina to tak za dużo wypić nie można, bo skutecznie podnosi ciśnienie i pijąc je trzeba pamiętać trzeba by umyć dobrze zęby, bo rano można przebudzić się z zębami i ustami w kolorze wytrawnego fioletu. Lekcję zakończoną z  degustacją wina i czaczy mieliśmy tego dnia we winnicy w Eniseli - Bagrationi
Podczas tego wypadu  nie tylko zwiedziliśmy Ikalto i winnicę, ale Bolo zabrał nas do Tsinandali- letniskowego domu oraz winnicy gruzińskiego poety Alexander Chavchavadze, na najlepsze ponoć chinkali w Kachetii oraz do monastyru Alaverdi. Alaverdi zrobiło na nas wrażenie. Kościół liczy sobie ponad tysiąc lat (powstał w XI w.)  i jest drugim co do wielkości kościołem w Gruzji. Przetrwał najazdy Mongołów oraz trzęsienia ziemi. W ogóle w cerkwiach gruzińskich bardzo podoba nam się skromność. Tutaj nie znajdziecie przepychu, kiczu czy bogato zdobionych ołtarzy, a atmosfera tych miejsc jest naprawdę mistyczna.
Fajnie było zabrać się z Piotrem na zwiedzanie, bo jednak dużo więcej można dowiedzieć się od kogoś kto jest związany z danym regionem niżeli z przewodnika. Signagi nie było na naszej liście „must see”, ale warto było tam zajechać. Nie tylko spotkaliśmy się tutaj z prawdziwą gruzińską gościnnością to jeszcze dużo dowiedzieliśmy się o gruzińskim winie i to w języku polskim.

Sighnaghi 

widok na Kachetię

Strome uliczki Sighnaghi

kościół św. Jerzego w Bodbe gdzie znajduje się grób św. Nino

Przyozdobiony prawdziwymi kwiatami ołtarz i ikona przedstawiająca św. Nino w Bodbe

Monastyr w Bodbe

Schodzimy do uzdrawiającego źródełka św. Nino

Schody do źródełka św. Nino

Pielgrzymi u źródełka św. Nino

Tsinandali

Drzewko szczęścia w Tsinandali

Szczęśliwe dzieciaki w Tsinandali

Tworzy się plan skoku na piwniczkę w Tsinandali

Jak tu się dostać- Tsinandali

Monastyr Ikalto i Bolo

Modlitwa za bliskich w Ikalto

Zwiedzając gruzińskie kościoły kobiety powinny być ubrane w spódnice i chustki na głowie, a mężczyźni w długie spodnie

koryta do deptania winogron w Ikalto

tablica informacyjna- Ikalto

Kvevri w Ikalto 

pozostałości po akademii w Ikalto

Zakopany kvevri- Ikato

budynek obok bramy bramy klasztornej monastyru Ikalto

Alawerdi

wejście do Alawerdi 

na dziedzińcu kompleksu klasztornego Alawerdi

Krótka lekcja z enologi we winnicy  Eniseli - Bagrationi

dziś sale biesiadne, kiedyś hala produkcyjna w Eniseli - Bagrationi

brama do "hali produkcyjnej" w Eniseli - Bagrationi

Degustację czas zacząć w Eniseli - Bagrationi

grillowanie u Nukriego

czekamy na śniadanie - u Nukri Shengelia

widok z tarasu naszego hosta Nukri Shengelia



Namiary na Nukri Shengelia
Sighnaghi, ulica Baratashvili 19
+995555300378 - Język rosyjski

Komentarze

Popularne posty