Eto Georgia baby...



Tomek dziś stwierdził, że oglądając na fejsbuku zdjęcia z Gruzji zaczyna odczuwać "kaca" z powodu odłączenia od Gruzji. Jesteśmy trzy dni w Polsce, a jednak mamy niedosyt i chyba po raz pierwszy w życiu bardzo, bardzo mocno  nie chciało nam się wracać. Gruzja to niby małe państwo, ale 2 tygodnie  to zdecydowanie dużo za mało by ją poznać. My tylko liznęliśmy, ledwo co posmakowali tego pięknego kraju po mimo pokonania ponad 3000 km samochodem ze wschodu na zachód. Nasza gruzińska przygoda zaczęła się na lotnisku w Kutaisi, gdzie powitani zostaliśmy przy odprawie celnej darmowymi buteleczkami wina.
Tak w skrócie to nasz 14 dniowy trip kształtował się następująco: Kutaisi- Udabno- Sighnaghi- Stepantsminda( Kazbegi)- Tbilisi- Martvili-Mestia i Ushguli-Batumi- Kutaisi. Jednak już dziś wiemy, że do Gruzji  na pewno jeszcze wrócimy, bo jeszcze tak wiele zostało do odkrycia np. nie udało nam się zajechać do Omalo, bo droga jeszcze była zamknięta, nie zdążyliśmy również zwiedzić parku Narodowego Mtirala, czy też lepiej poznać Imeretię. Z planami w Gruzji to jest tak, że mogą sobie być, ale i tak 80% rzeczy dzieje się tam z przypadku. Jadąc tutaj polecamy mieć jakiś zarys tego co się chce widzieć, ale tak szczerze to nie ma się co spinać by zrealizować wszystko zgodnie z założeniami i planami. Życie tutaj wszystko samo zweryfikuje, bo trasa okaże się nie przejezdna, bo zamiast zostać na jeden nocleg stwierdzasz, że dobrze ci tutaj i zostajesz na dłużej. Nie polecamy, też rezerwować noclegów z wyprzedzeniem. My, pomimo podróżowania z dzieckiem zarezerwowaliśmy tylko lot i samochód, reszta jakoś sama z siebie wyszła. Mamy wrażenie, że w Gruzji działa jakaś nie widzialna sieć kontaktów, każdy ma gdzieś jakiegoś znajomego, który oferuje noclegi w miejscu do którego akurat się jedzie. Oczywiście na  wypadek wszelkich wypadków mieliśmy ze sobą sprzęt, który by umożliwił nam nocleg w naszej maszinie (auto), ale okazało się to zbędnym balastem, bo ani razu nie wykorzystaliśmy naszych śpiworów, materacy i wypożyczonej kuchenki gazowej. 
Przez te 2 tygodnie bujania się po Sakartvelo poznaliśmy dużo fajnych ludzi...głównie Polaków! Niestety bariera językowa okazała się u nas dość wysoka, dlatego też chyba instynktownie ciągnęło nas do języka polskiego. W Gruzji bardzo łatwo dogadać się po rosyjsku, trochę po angielsku i tyle. Niestety mój rosyjski kończy się na dasvidaniya i spasiba, z Tomka rosyjskim jest nieco lepiej, tzn. na tyle by zapytać o wolny pokój, ale już na lekką pogawędkę o pogodzie z Gruzinami nie było to wystarczające. Jednak ma się ręce i nogi to się dogadać wszędzie jako tako idzie, w najgorszym wypadku zawsze można zrobić "muuuuuuu" kiedy chce się kupić mleko dla syna. 
Dla naszych rodziców było nie pojętym z początku, że jedziemy do Gruzji i to z Edusiem. Jak to przecież tam dzicz, blisko do Rosji i w ogóle gdzie to ta Gruzja. Prawda jednak jest taka to jedno z bezpieczniejszych państw, gdzie jest znikomy wskaźnik przestępczości. Dziko tam raczej nie jest. Jest inaczej to prawda, bardziej na luzaka, bez spiny, bardziej zgodnie z naturą i bliżej niej. My też graniczymy z Rosją, a przez swoje położenie geograficzne w Sakartvelo mamy parę stref klimatycznych od majestatycznego Kaukazu po subtropikalne Batumi.
Będziemy tęsknić do tych krów i całej reszty inwentarzu domowego na ulicy. Do tych pysznych aromatycznych pomidorów i ogórków z kolendrą, które są do każdego dania. Kuchni tako jako gruzińskiej na razie brakować nie będzie mi, bo już bardzo cieszyłam się na owsiankę z truskawkami zamiast smażonych ziemniaków i omletu na głębokim tłuszczu. Nie chodzi o to, że jedzenie nam nie smakowało wręcz przeciwnie, ale jednak żołądek potrzebuje nieco dłużej by się przyzwyczaić do solidnej gruzińskiej kuchni.
Tomek teraz po 2 tygodniach  gruzińskich dróg i ich stylu jazdy musi na nowo przyzwyczaić się do naszej polskiej rzeczywistości. Chociaż początkowo jazda samochodem po Gruzji do łatwych się nie zalicza, ale nasz zdolny kierowca szybko się tam odnalazł i dlatego teraz by nie zarobić mandatu  musi mocno się powstrzymywać by nie trąbić przy wyprzedzaniu. Ale tych bezdroży i off-road'owych dróg, na które nie raz nas kierowała nasza nawigacja, bo krócej, też nam będzie brakować, bo przez to nie raz odkrywaliśmy ciekawe zakątki i podziwiali cudowne widoki.
W najbliższych tygodniach postaramy się  Wam przybliżyć bardziej jak ta Gruzja piękna, a na dziś pozwólcie się  zadowolić  paroma zdjęciami.

Oasis Club - Udabno

Owce na stepie 

Monastyr w Ikalto 

Kaukaz wysoki

Ził w Stepantsminda (Kazbegi)

Dolina Juty

Przełęcz Krzyżowa

Rower gigant w Tblisi

Panorama Tblisi

Skalne miasto Uplistsikhe

Kanion w Martvili 

Mestia widok na Kaukaz

Droga do Ushguli 

Trekking w Ushguli

W stronę lodowca Szchara

Zielone zbocza Kaukazu

Zachód słońca w Batumi

Bezdroża Gruzji

Kanion Okatse

Twierdza Ananuri

Ogród Botaniczny w Batumi

Imeretia

Komentarze

  1. Ten Ził to chyba z....Poznania...PZY...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, Gruzja!...
    Też byłam tam dwa tygodnie, całkiem podobną trasą - i też uważam, że to za mało ;)
    Jeździłyśmy stopem,nasze "ciut-ciut gawarit paruski" i mnóstwo dobrych chęci wystarczało do znakomitej komunikacji :D To było w lipcu 2014. Polaków spotkałyśmy chyba dwa razy - w Mestii i w hostelu w Tbilisi. Poznaniacy właśnie wracali z Kazbegu... Obiecałam sobie, że wrócę do Gruzji - żeby powędrować dzikimi terenami Tuszetii i Chewsuretii, no i zdobyć Kazbeg... ;)
    Ach, zainspirował mnie Wasz post do własnych wspomnień... :) http://fotografia-prania.blogspot.com/search/label/Gruzja Tak dobrze prowadzić bloga, bo można do swoich własnych historii podróży wracać... ;)
    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie masz rację Blog to świetny pamiętnik- mam nadzieję, że przetrwa do czasu kiedy nasz mały synek sam będzie mógł czytać i może coś się jemu przypomnij jak to było w podróży jako 3 latek ;)
      Nas Gruzja totalnie oczarowała, tak mocno że w styczniu tego roku też byliśmy ale na nartach i planujemy wrócić znów na wrzesień i bardziej poznać Imeretię lub pojechać na winobranie do Kachetii , ale to na razie plany :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty