Hala Krupowa, czyli nasze góry z dzieckiem


W tym roku wiosenny mini wypad zorganizowany przez "Góry z dzieckiem" został wyznaczony w schronisku na Hali Krupowej w sobotę 16.05. My zaplanowaliśmy wyjazd dzień wcześniej i rozbiliśmy namiot na początku czarnego szlaku na biwaku w Sidzinie Wielkiej. Kiedy skończyliśmy przygotowywać obozowisko i rozpalili ognisko dołączyli do nas Maliki. Po upieczeniu kiełbasek dorosłym minął wieczór na rozmowach, a dzieciom na zabawach w namiocie.
Rano przywitało nas słoneczko i rześkie powietrze, a po zjedzeniu śniadania i myciu zębów zimnej wodzie z potoku zaczęli się zjeżdżać kolejne "zakochane w górach" rodzinki.
Z racji przychylnych prognoz pogody wybraliśmy dłuższy szlak zielony zaczynający się obok Skansenu w Sidzinie, którym normalny czas wejścia zajmuje jakieś 2h, a z dziećmi 4h. My pokonaliśmy ten dystans w 3,5 h ale tylko z racji tego, że Edi zasnął w nosidle i można było wrzucić wyższy bieg. Tak w ogóle nasz Edi dzięki towarzystwu innych dzieci większość drogi zasuwał na własnych nogach. Jedynie nieodpowiednie obuwie do brodzenia w kałużach zmuszało nas do kontroli ścieżek, którymi się poruszał.
Po dotarciu na miejsce my rozkoszowaliśmy się widokami na majestatyczne Tatry przy obiedzie, a Edward po przebudzeniu zażyczył sobie schroniskowy żurek, o który dopomina się już przy prawie każdym wyjeździe nawet będąc ostatnio w Warszawie.
Po dotarciu reszty ekipy na miejsce, dzieciaki szukały skarbów, później było śpiewanie radosengo "sto lat" dla urodzinowych dzieci i puszczanie baniek mydlanych na polanie. W porze kolacji ognisko, kiełbaski, gitara i śpiew. Czyli nic innego jak cudowny dzień w górach.
Dzień pełen emocji tak wykończył nam juniora, że jeszcze przy ognisku zasnął w ramionach mamy. My oraz znajomi jako jedyni nie skorzystaliśmy z przytulnego schroniska, a wybraliśmy nocleg w namiotach, w końcu tyle się naobiecywało synowi.
Kolejny poranek niestety nie był już taki piękny, dlatego Edusiowi z Olą ciężko było wyjść z ciepłych śpiworów. Po zjedzeniu wspólnego śniadania i szybkim spakowaniu namiotu, byliśmy gotowi do drogi powrotnej. Niestety plany zdobycia pobliskiego szczytu Policy spaliły się na panewce ze względu na mgłę. Po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia grupowego udaliśmy się szlakiem czarnym w kierunku polany, na której obozowaliśmy pierwszej nocy. Po nieco ponad godzinie marszu byliśmy na dole. I tradycyjnie już wraz z innymi rodzinami ruszyliśmy jeszcze na smaczny obiad do klimatycznej karczmy.
Niezależnie od pogody zloty "Góry z dzieckiem" to świetny pomysł, bo spotykasz rodziny, które jak my zarażają dzieciaki pasją do gór i podróży. Jest czas na wymianę doświadczeń, dzieciaki przebywają na świeżym powietrzu i wyśmienicie się bawią. Można śmiało przyznać rację, że to takie przedszkole w górach, bo uczy i bawi. Dziękujemy że i my możemy w tym uczestniczyć. Oby do następnego razu.

Pole biwakowe Sidzina Wielka Polana

Czekając na Martę i Oskara- Pole biwakowe Sidzina Wielka Polana

Komu w drogę - zielony szlag z Sidziny

Oskar i Edi

odpoczynek, z dzieciakami takowych postojów więcej

Ach te nasz polskie góry

Edi coraz bardziej ciąży

Schronisko na Hali Krupowej

widok z namiotu

poszukiwania skarbów

ooo i Hania dotarła

nasza wesoła czeladka



bańki na polanie

paparazzi

radocha

zawsze w akcji

komu w drogę...

Sto lat Sto lat...

Przyszły girl band???



Nie usiedzą w miejscu

Pan Kowalski

Do zobaczenia na szlaku




Komentarze

  1. Ciągają tylko te dzieci po górach:) nie mają nic lepszego do roboty? :) całe szczęście nie mają
    :D oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty