Wisła na nowo odkryta


Za czasów szkolnych wycieczki do Wisły to było coś normalnego. Jak byliśmy nastolatkami to też się tutaj jeździło, bo blisko. Jednak 10 lat temu jakoś ta Wisła przestała nas interesować. Jedynie krótkie wypady jednodniowe były, ale to tylko dlatego, że ruszaliśmy z stąd na szlak. Na narty z kolei pomimo, że blisko do Wisły woleliśmy pojechać do Czech czy do Austrii, bo tu zawsze dużo ludzi i korki. Kiedy otrzymaliśmy zaproszenie od Rezydencji pod Ochorowiczówką by spędzić tutaj dłuższy weekend byliśmy nieco sceptyczni, bo przecież co można robić tak długo w Wiśle. Nasze uprzedzenia szybko się ulotniły, bo w Wiśle można całkiem fajnie spędzić czas.

Narty
W Wiśle mamy parę całkiem fajnych ośrodków narciarskich, które całkiem dobrze zmodernizowano, a bodajże od tego roku w końcu wprowadzono skipass i dzięki temu możemy poszusować na kilku z nich i to w przeciągu jednego dnia, bez zbędnego kupowania karnetów na każdy z nich. My akurat wypróbowaliśmy mały stok narciarski Siglany, który idealnie nadaje się na naukę, a zależało nam by postawić Edwarda na narty. Nie nadajemy się na nauczycieli narciarstwa, dlatego skorzystaliśmy z oferty profesjonalistów ze  szkoły narciarskiej PINKI Sport, która ma swoją bazę właśnie na Siglanach. Po paru próbnych zjazdach, pani Paulina, zabrała naszego małego narciarza już na orczyk. W sumie to tego weekendu skorzystaliśmy z oferty PINKI dwukrotnie, a fajna instruktorka, stwierdziła, że Edwardowi wystarczą jeszcze dwie lekcje i sam będzie śmigać z górki na pazurki.






Góry
Po piątkowym porannym szusowaniu na Siglanach korzystając z pięknej pogody postanowiliśmy pospacerować po górach. Wybór padł na Równicę z racji już około południowej pory. Podjechaliśmy samochodem do Ustronia Jaszowca i w okolicy Straży Pożarnej zostawiliśmy samochód. Dalej już pieszo szlakiem czerwonym zaczęliśmy się wspinać pod górę i po 1,5 godzinie dotarliśmy na szczyt po drodze mijając schronisko. Na Równicę można wjechać samochodem, a dokładniej w okolice schroniska pod Równicą. Do samego szczytu jest jeszcze około 30 minut górskiej wędrówki, o czym pewnie wiele osób wjeżdżających na górę nie wie. Wracając z powrotem wstąpiliśmy na bardzo dobre zupy w jeszcze lepszym chlebie do Koliby pod Czarcim Kopytem.
W sobotę wraz z znajomymi skusiliśmy się na dłuższą wędrówkę. Wyruszyliśmy spod „naszej rezydencji”  w kierunku Stożka gdzie po długiej wędrówce zrobiliśmy sobie zasłużoną przerwę. Po drodze cieszyliśmy się i pięknymi widokami i pogodą i śniegiem, którego chwilami było po kolana na nieprzetartym kawałku szlaku. Po naładowaniu baterii na Stożku ruszyliśmy w kierunku Szoszowa gdzie dotarliśmy przed zachodem słońca.
W Wiśle jest naprawdę dużo możliwości do wędrowania czy latem, czy zimą, w okolicznych górach jest wiele schronisk, w których można spędzić noc planując wyprawy kilkudniowe. Z gór tych w czasie dobrej widoczności można podziwiać nawet panoramę Tatr.











Inne ciekawostki
W razie niepogody na terenie miasta znajdują się  atrakcje takie jak Muzeum Narciarstwa, Muzeum  Spadochroniarstwa,  Muzeum Beskidzkie  oraz Galeria Trofeów Adama Małysza, Skocznia im. Adama Małysza, wiele dobrych restauracji,. My akurat mieliśmy możliwość pójścia i zasmakowania wiślańskich specjałów w Chacie Olimpijczyka tuż obok Hotelu Gołębiowski. Ta nastrojowa, góralska chata serwuje dania kuchni regionalnej oraz tradycyjnej śląskiej – rolada z kluskami i modrą kapustą jak u Omy, a dla wybrzydzających dzieci znalazła się pizza. Do tego obsługa jest świetna. Wieczorem można się udać do Clubu Sofa położonego na głównym deptaku miasteczka, gdzie można zagrać w bilard, napić się złocistego trunku lub drinka, a gdy najdzie nas głód wypróbować amerykańskich hamburgerów lub prawdziwie włoskiej pizzy na cieniutkim spodzie, taka jak lubimy. A wszystkim łasuchom gorąco polecamy kultową i słynną Cukiernię u Janeczki, gdzie można zjeść słynne ciacho mistrza i wiele innych specjałów cukierniczych, napić się pysznej kawy i kakao. W niedziele panuje tutaj dość wielki tłok, co tylko potwierdza że jest pysznie.
By dać się wyszaleć dzieciakom w niedzielę wybraliśmy się ze znajomymi do sali zabaw dla dzieci "Psikus", a tam nasze ukochane pociechy szalały w „małpim gaju” a my spokojnie mogliśmy sobie wypić kawę i porozmawiać. Psikus znajduję się zaraz obok bulwaru nadwiślańskiego gdzie spacerując można podziwiać ciekawą wystawę fotograficzną związaną z rzeką Wisła i miniaturki słynnych zamków polskich wykonane z kolorowej mozaiki. W ogóle to też polecamy  tę promenadę ciągnącą się praktycznie aż do Ustronia dla biegaczy, szkoda tylko, że od tabliczki USTROŃ trasa w zimie jest nie odśnieżana, bo można by było nabić sobie kilometrów biegowych.








Jak już wspomnieliśmy na wstępie w Wiśle naprawdę dużo się pozmieniało i można tutaj fajnie spędzić kilka dni. Jedna sprawa, która w Wiśle kuje nas w oczy to główny deptak w centrum- szkoda, że nie jest tutaj jakoś lepiej zorganizowany i druga sprawa to wszechobecne reklamy i reklamiki na tablicach, bilbordach itp. itd., ale to akurat nie tylko w Wiśle tak jest lecz w całej Polsce. Jeśli narzekacie na korki to trza poszukać alternatywnej trasy lub po prostu jak my przeczekać je w miłej restauracji.  Myślimy, że wrócimy tutaj znów na wiosnę-lato, lecz tym razem rowerami.




* post powstał we współpracy z Rezydencją pod Ochorowczówką oraz Urzędem Miasta Wisła

Komentarze

  1. Dobra a teraz ile wam wisła zapłaciła za ten artykuł albo poprostu wszystko zasponsorowała, nie czytałem go ponieważ od razu zwątpiłem po "w wiśle można fajnie spędzić czas" ok na 1 max 2 dni znajdzie się coś do zrobienia bo to nie jest dużo a dłużej ?? Miasto od siebie nie da nic , nie zrobi nic, wyciągi wszysto organizują.miasto tylko co roku robi te same ... wróć coraz gorsze imprezy "TKB" i dożynki coraz mniej artystów i ogólnie wszystiego. przypuśmy spędziliśmy cały dzień na nartach i chcemy iść się zabawić ? i co no to jedziemy Do bielska bo w wiśle nie ma gdzie. są pub'y gdzie można wyskoczyć na 1 lub 2 piwka nic więcej więc jakby porównać wisłe 15 lub 20 lat temu teraz to ona się tylko stacza nic więcej nawet basenu tu nie ma bo debile od 5 lat nie umią go wyremontować..... mógłbym dalej wypisywać ale wydaje mi się ze to nic nie zmieni bo minusów jest niesamowicie dużo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy, szkoda że jednak nie przeczytałeś naszego tekstu lub choćby zakładki "o nas", bo jak widzisz podróżujemy jako rodzina i to w dodatku z małym dzieckiem i bardzo miło spędziliśmy czas w Wiśle. Jest to nasza subiektywna opinia.
      Zawsze jednak będzie miał mieszkaniec odmienne zdanie niżeli turysta.

      Usuń
  2. ps. Jest nadzieja ,może Nowy Pan burmistrz coś zmieni , edyna kompetentna osoba w urzędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, Wisła się zmienia... To dobrze, ale jeszcze troszkę jest do zrobienia. Myślę, jednak, że warto przyjechać tu chociaż na dłuższy weekend...

    OdpowiedzUsuń
  4. W Wiśle jest całkiem fajnie... Jest co robić nawet na dłużej niż weekend...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki waszej relacji wybrałem się z dziewczyną do Wisły, również po latach... Nie żałuję jest całkiem fajnie, warto przyjechać... Noclegi w "Pod Ochorowiczówką" również polecam dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetnie :) bardzo się cieszymy :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty