Tour de Magurka


Naszym marzeniem jest Sylwester spędzony w schronisku, gdzieś wysoko w górach. Fajnie było by się tak zebrać na jeden dzień, powędrować zaśnieżonym szlakiem do schroniska zostać na Noc Sylwestrową i wracać kolejnego dnia. No ale, zawsze musi być być to „ale” -większość schronisk albo oferuje kompleksowe świąteczno-sylwestrowe turnusy, albo zwyczajnie zapominamy wcześniej zarezerwować i budzimy się miesiąc przed Sylwestrem kiedy wszystko już pozajmowane. Wpadliśmy, więc na pomysł by wyjechać jak za starych dobrych czasów
na tę „najważniejszą noc w roku” do naszych znajomych, którzy mają domek na Magurce, no i zonk- też już mieli zajęte. Na otarcie łez został fakt, że imprezowicze opuszczali domostwo znajomych już w Nowy Rok, zarezerwowaliśmy więc weekend 2-4.01.2015 dla nas i pary przyjaciół. Szybkie pakowanie i po pracy ruszyliśmy w stronę Bielsko-Białej.
Magurka Wilkowicka to najchętniej odwiedzany szczyt Beskidu Małego, głównie przez mieszkańców Bielsko – Białej ze względu na bliskie położenie do miasta- zaledwie 12 km. By dotrzeć na szczyt gdzie znajduje się schronisko PTTK możemy skorzystać aż 9 różnych tras. Największy szczyt Beskid Małego, czyli Czupel 933m npm znajduje się 3 km od schroniska na Magurce. To tak pokrótce parę „magurkowych” faktów.










Wybraliśmy szlak zielony, a raczej ulicę Harcerską, która wiedzie z Wilkowic na szczyt, gdyż tym razem nie wchodziliśmy piechotą a wjechaliśmy sobie wygodnie samochodem pod naszą weekendową noclegownię. Jadąc ta drogą mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w innym świecie, gdyż tutaj wszędzie było mnóstwo śniegu, a zaledwie kilkaset metrów niżej po śniegu zostało zaledwie wspomnienie. Pierwszy dzień, a raczej wieczór spędziliśmy na pogaduchach z naszymi gospodarzami, których nie widzieliśmy już chyba z 4 lata. Sobotni poranek zaskoczył nas przyjemną pogodą, a już się obawialiśmy, że weekend przesiedzimy pod dachem, bo w piątek padało i strasznie wiało. Wskoczyliśmy w ciepłe ciuchy i na śnieg. Edward po niecałych 5 minutach stwierdził, że chce iść do domku pokazując na schronisko- udało nam się go przekonać jednak na spacer – wskoczył do nosidła i po chwili zasnął. Przespał cały dwu godziny spacer. Wybraliśmy się szlakiem żółtym z Magurki w stronę Małej Straconki, by na Łysej Przełęczy zawrócić i szklakiem czerwony wrócić się do schroniska. Po drodze mieliśmy widok na Skrzyczne, Bielsko i nawet było widać Jezioro Międzybrodzkie. Trzeba było bardzo uważać, bo po piątkowym deszczu na szlakach zrobiła się niezła ślizgawica- kolce na butach bardzo były przydatne. Siedząc tak sobie przy ciepłej zupie na schronisku wpadliśmy na pomysł, by zrobić sobie wieczorem takie prawdzie ognisko z pieczeniem kiełbasek na patyku… do pełni szczęścia brakowało tylko grzanego wina z ogniska…













Zaraz obok schroniska niedawno wybudowano futurystyczny budynek, gdzie można wypożyczyć narty biegowe, bo znajdują się tutaj dobrze przygotowane trasy dla biegówek. Dzięki tej inwestycji wydaje nam się, że częściowo ratrakowana jest też trasa niebieska na Czupel, na który wybraliśmy się w niedzielne przedpołudnie pomimo wiatru, mrozu i lecącego z nieba śniegu. Pomimo tej pogody, a może dzięki tej pogodzie drzewa wokoło były przepięknie oszronione. Zanim jednak nasz krótki weekend na Magurce dobiegł końca spotkaliśmy jeszcze naszych „beskidzkich współtowarzyszy” na schronisku. Oni w przeciwieństwie do nas weszli właśnie na Magurkę zielonym szlakiem z Wilkowic.
Po tym krótkim weekendzie oraz ostatnim wypadzie świątecznym w Beskid Żywiecki wkręciliśmy się na dobre z zimowym wędrowaniem po górach. A Tomek nawet stwierdził po naszej „Tour de Magurka”, że te zimowe spacery górskie nawet bardziej go pociągają niżeli jazda na snowboardzie. Hmmm czyżby nowe zamiłowanie??

Komentarze

  1. Potwierdzamy zimowe wypady w góry uzależniają ( Beskidzcy towarzysze )

    OdpowiedzUsuń
  2. O, to nasze strony :) i nasze klimaty! Pięknie Wam się udała pogoda...bo chwile wcześniej było szaroburo. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty