Let's go to the zoo

   

   Ogrody zoologiczne budzą mieszane uczucia. Dla jednych są miejscem gdzie można miło spędzić czas i podpatrzeć zwierzęta, których w naturalnym środowisku nie zobaczymy, bo na przykład nigdy nie pojedziemy do Afryki na safari, lub spacerować po indyjskiej dżungli. Z kolei dla drugich zoo kojarzy się z udręką dla zwierząt, które mieszkają w za ciasnych klatkach. My osobiście bardzo lubimy odwiedzać ogrody zoologiczne i nie sądzimy by zwierzęta w nich cierpiały, bynajmniej nigdy nie mieliśmy wrażenia by w odwiedzanych przez nas zoo działa się bezpośrednio zwierzakom krzywda. Jednak nie jesteśmy zwolennikami głośnych imprez na terenie zoo tak jak widzieliśmy to w marcu 2014 w Warszawie oraz nie sądzimy by dobrym pomysłem było sprzedawanie na terenie ogrodu zabawek, które wydają głośne dźwięki- nie miłe dla ucha zarówno zwierząt jak i odwiedzających (Zoo w Chorzowie 2010). W zeszłym roku odwiedziliśmy aż cztery ogrody zoologiczne w czterech różnych państwach, jednak najbliższe i naszym skromnym zdaniem najlepsze zoo znajduje się blisko nas.
   Jest to Zoo w Ostrawie (Czechy), do którego jeździmy przynajmniej raz w roku czy to rowerem czy jak samochodem. Jeździliśmy do tego ogrodu zoologicznego na długo zanim pojawił się Edward. I za każdym razem czymś nowym nas zaskakuje - cały czas coś nowego budują i udoskonalają. Mają bardzo dobrze przygotowany wybieg dla słoni, dla niedźwiedzi uszatych i hulmanów jest piękny bardzo duży wybieg leśny, świetne są ekspozycje Papua i Mała Amazonia, nie brakuje miejsca dla zwierząt domowych na Statku- czyli w gospodarstwie takich jak krowy, króliki, świnie, barany, osły czy też świnki morskie, które w dzisiejszych czasach coraz trudniej spotkać w naszych gospodarstwach. Jest też mnóstwo atrakcji dla dzieci jak place zabaw czy też możliwość karmienia kóz i owiec. Aktualnie wybudowano nowy pawilon "Evoluce" (ewolucja) gdzie nowy dom będą miały małpy i ptaki wodne, a od zeszłego lata również jest wybieg dla azjatyckich zwierząt kopytnych, które funkcjonuje w formie safari - siedzisz sobie w kolejce na kółkach i mkniesz przez stepy. Niestety kiedy my jechaliśmy safari tour nie w pełni był ukończony – nie wszystkie zwierzaki przeprowadzono i dodatkowo padał deszcz. Na ukończeniu jest nowy budynek wejściowy, który przypomina sylwetkę hipopotama. W planach też jest budowa nowego wybiegu dla moich ulubionych tygrysów.




















 Ogród zoologiczny w Ostrawie jest tak popularny, że latem bardzo ciężko tutaj o miejsce parkingowe, chociaż są dwa duże parkingi. Wyobraźcie sobie, że często mamy wrażenie, że jesteśmy w Polsce niżeli w Czechach, bo słychać co krok polską mowę. Jednak nawet kiedy brakuje miejsc parkingowych to w samym zoo nie odczuwamy tłumów, a jeśli już chcemy od ludzi uciec wystarczy wybrać się na spacer jedną z trzech ścieżek botanicznych: ścieżka lasu, ścieżka wody czy też ścieżka cienia. Będąc ostatnio latem, zamiast wracać utartymi szlakami wybraliśmy ścieżkę lasu i wody w okamgnieniu znaleźliśmy się jakoby w zupełnie innym miejscu- zamiast gwaru i tłumów mieliśmy spokój i ciszę i pomyśleć że od głównych tras zwiedzających dzieliło nas jedynie kilkadziesiąt metrów. Udało nam się też odkryć woliery orłów, które budzą nasz podziw. 
    Kiedy jeździcie do zoo? Niech zgadnę najczęściej latem bądź późną wiosną czy wczesną jesienią kiedy jest ciepło i przyjemnie. My gorąco polecamy wizytę w zoo porą zimową. Można się nieźle zdziwić ile zwierząt jest aktywnych bardziej zimą niżeli latem. Minusem są niestety różnice temperatur – z mroźnego podwórza wchodzimy do czasami tropikalnych pawilonów. Przez te zmiany temperatur nasze okulary i obiektywy aparatów fotograficznych często zachodzą parą i nie sposób zrobić zdjęcia, dlatego Ostrawie zamontowano specjalne urządzenia do „odparowania”- a tym urządzeniem jest suszarka do rąk. Proste nieprawdaż? Ostatnio jak byliśmy przy okazji wolnego dnia z okazji Święta Trzech Króli to praktycznie byliśmy w Zoo w Ostrawie sami. Przyjemny mrozik, słoneczko i śnieg, zoologiczna ciuchcia nie kursowała, ceny wstępu niższe. Środek tygodnia w zimie ma jednak swoje minusy, restauracja - jadłodajnia Samoa była zamknięta i jedyny mini obiad na szybko możliwy był w bufecie na drugim końcu zoo. Morał z tego taki następnym razem trzeba zabrać ze sobą termos i kanapki.










symboliczny cmentarz wymarłych gatunków zwierząt

    Za krótkiego życia Edusia tak często byliśmy już w zoo, że Edi zapytany gdzie mieszkają lwy, tygrysy i słonie odpowiada bez zastanowienia "w zoo". Oj trzeba zacząć go uświadamiać jaka jest prawda, a może kiedyś uda nam się jemu pokazać na żywca gdzie żyją dzikie zwierzaki.

Test ten nie jest sponsorowany - my po prostu naprawdę uwielbiamy "nasze" Zoo w Ostrawie. Więcej informacji - również w języku polskim znajdziecie tutaj

Komentarze

Popularne posty