Wenecki Piran


Podczas naszego "rajdu" po wybrzeżu słoweńskim najbardziej tego dnia cieszyliśmy się na bardzo charakterystyczne miasto, umieszczone na półwyspie o tej samej nazwie daleko wysuniętym w Adriatyk. Jest to miejscowość, która musi znaleźć się na trasie każdego turysty zwiedzającego region Primorska. Mowa tutaj o przepięknym Piranie. Ponoć w sezonie Piran jest mocno oblegany przez tłumy zagranicznych turystów
i ciężko znaleźć dobre miejsce parkingowe. My na początku maja nie mieliśmy jednak z tym problemu, pomimo rocznicy przystąpienia Słowenii do UE w tym dniu. Samochód zostawiliśmy na wzgórzu niedaleko pozostałości po murach obronnych miasta. Widok, jaki stąd się roztacza po prostu jest czymś niesamowitym, powiedziałabym, że jest on kwintesencją bałkańskiego krajobrazu - przynajmniej my mamy takie właśnie wyobrażenia o Bałkanach. Czerwone, ceglaste dachy wąskich zabudowań fantastycznie kontrastowały z niebieską głębią Morza Adriatyckiego. Schodząc w dół stromą drogą brukową w myślach świtało nam tylko jedno pytanie: czy znów będziemy musieli tędy wracać?? Długo napawaliśmy się widokami na morze, całą Priomorską, Triest  i sam Piran z kościelnego tarasu, chłonęliśmy spokój i magię tego miejsca. Stolna Cerkev sv. Jurija czyli katedra św. Jerzego góruje wysoko ponad domostwami Piranu, a północno-wschodnia strona kościelnego tarasu stromo opada do morza. Nieśpiesznie ruszyliśmy w dół do centrum w stronę nadmorskiego deptaku, gdzie pośród śnieżnobiałych wapiennych kamieni falochronu dostrzegliśmy, co jakiś czas dziwaczne rzeźby. Przechadzając się bardzo wąskimi ulicami Piranu zastanawialiśmy się jak ci ludzie tutaj meble wnoszą, bo tak wąskich uliczek to jeszcze w życiu nie widzieliśmy. Mieszkańcy chyba zaopatrują się od lat w meble rozłożone na czynniki pierwsze a dopiero składają je w na miejscu w domu.  W tych wąskich uliczkach momentami, faktycznie nawet ciężko było się minąć z inną osobą.  Zanim jednak dotarliśmy do najważniejszego miejsca w Piranie, nasze żołądki domagały się uzupełnienia zapasów pokarmowych. Wyznajemy zasadę, że jadamy raczej z dala od tłumów i restauracji w miejscach atrakcyjnych dla turystów, więc szukaliśmy jakieś fajnej knajpy w bocznych uliczkach i tak natrafiliśmy na restaurację Delfin. Usadowiliśmy się na dworze, a Tomek czmychnął do restauracji w poszukiwaniach toalety. W drzwiach przywitał go wysoki tęgi facet, którego Tomek zapytał o toaletę. Ten nieco zmieszany powiedział, że i owszem mają toaletę, ale jedynie dla gości. Na to Tomek „ale ja chcę być Pana gościem”...Twarz mężczyzny zaraz rozjaśniała i pojawił się serdeczny uśmiech, po czym wskazał on drzwi WC. Powiemy Wam, że tak dobrze przygotowanych darów morza jak tam nie jedliśmy jeszcze chyba nigdzie. Na przystawkę polecono nam mule w sosie czosnkowym - nigdy za nimi nie przepadaliśmy, ale te były fantastyczne. Na danie główne wybraliśmy ostatnią tego dnia świeżą doradę, którą ugrillowano i zaserwowano nam z ziemniakami na szpinaku. Do dziś nie wychodzimy z wrażenia, z jaką precyzją kelner oddzielił łyżką i widelcem ości i skórę ryby wydobywając smaczne białe mięso.  Na koniec w gratisie otrzymaliśmy jeszcze mocne espersso i sznapsa oraz namiary na winnicę, dokąd pojechaliśmy zatankować nasze baniaki na wino do domu. Nawet nie wiedząc okazało się, że przypadkiem znaleźliśmy się zaraz obok najstarszego palcu w mieście. Trg 1 Maja lub inaczej zwany Prvomajski trg, który stanowił kiedyś serce miasta. To tutaj odbywają się lokalne imprezy, a mieszkańcy spotykają się na lampkę wina. Na samym środku rynku znajduje się wielka fontanna zbudowana w 1775, która w okresie suszy pełniła rolę zbiornika na wodę deszczową. Znów znaleźliśmy się w plątaninie wąskich uliczek w poszukiwaniu słynnego placu Tartini, który został wybudowany stosunkowo niedawno, bo  w roku 1894. Po porostu zasypano jeden z portowych basenów, a nazwa Tartinijev trg pochodzi od słynnego skrzypka Giuseppe Tartini, który urodził się właśnie w Piranie, na samym placu znajduje się też jego dom oraz pomnik. Najbardziej charakterystyczną budowlą na Tartinijev trg jest Benečanka- czerwony dom w stylu weneckiego gotyku. Tego dnia na placu było dużo mieszkańców i turystów, bo to właśnie tu odbywały się obchody związane z 10-leciem przystąpienia Słowenii do Unie Europejskiej. Wokół placu znajduje się też parę fajnych sklepików, które zachęcały między innymi kolorowymi ciuszkami. Oczywiście niewinne zapytanie o cenę i "ja tylko przymierzę" zakończyło się uszczupleniem naszego budżetu rodzinnego o kilkadziesiąt euro. Po zakupowych szaleństwach, trzeba było nam wracać do zaparkowanego na wzgórzu samochodu, bo w końcu musieliśmy zaopatrzyć się w wino, a dzień powoli chylił się ku końcowi.
Możemy śmiało napisać, że w Piranie zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia jak i w całej poznanej nam, choć w małej część Słowenii. Jest to kraj, który koniecznie musimy jeszcze raz i bardziej dogłębnie poznać. Jadąc już w stronę Polski i przemierzając zielone wzgórza Słowenii tylko utwierdziło nas to w tym postanowieniu. Primorska jak to stwierdził Tomek jest idealną alternatywą dla włoskiego wybrzeża. Ludzie tutaj są pozytywnie nastawieni do życia i chętnie pomagają. Podobało nam się również, że z łatwością można się tutaj dogadać nawet i po polsku. Jeśli, więc nie macie pomysłu na urlop to rozważcie wakacje w małej i stosunkowo młodej Słowenii, bo naprawdę warto.


KONIEC
 cyklu Kolorowa Primorska

aaa w sumie jeszcze nie KONIEC, poniżej fotorelacja z Piranu:


Mury starego miasta 
Piran
wieża z aniołem - Stolna Cerkev sv. Jurija

schodzimy do miasta

z widokiem na Triest

Stolna Cerkev sv. Jurija

Stolna Cerkev sv. Jurija

zielone wzgórza Piranu

Piran - widok z placu katedry

piękny kontrast ceglaste dachy i błękit morza

rodzinne selfie

promenada i charakterystyczny falochron

mule w sosie czosnkowym

świeżutka dorada z grila

"czekajcie na mnie"

fontanna przy Prvomajski trg

detale fontanny 

ach te kolorowe, odpadające tynki

wesołe towarzystwo

uliczki są czasem naprawdę wąskie

ciasnota

i jak oni to robią z tymi meblami?

pomnik skrzypka Giuseppe Tartin

Tartinijev trg 

 Benečanka

Przygotowania do świętowania- Tartinijev trg 

porcik

Piran

wzgórza, na których szukaliśmy winnicy

the way back home


teraz już naprawdę....
KONIEC

Komentarze

Popularne posty