Na działce w Muggii


Półwysep Istria pewnie większości kojarzy się z Chorwacją, jednakże jest on podzielony na trzy państwa. Faktycznie największą część Istrii zajmuje Chorwacja, ale też część należy do Słowenii oraz malutki wycinek zajmują Włosi. Jedyną włoską miejscowością na półwyspie jest małe miasto o nazwie Muggia (po słoweńsku: Milje). Jest to bardzo urocze miasteczko, gdzie w porcie zacumowane są żaglówki i kutry rybackie,
a w bliskim ich sąsiedztwie zlokalizowane są restauracje serwujące świeże rybki w godzinach obiadu i kolacji. Zaraz niedaleko portu za murami obronnymi znajduje się centrum miasteczka z Piazza Marconi oraz z niewielką katedrą pod wyzwaniem św. Jana i Pawła, przy którym toczy się życie mieszkańców. Na placu starówki najlepiej jest widoczny wpływ kultury weneckiej, gdyż dużo jest tutaj typowych dla Wenecji fasad budynków. Muggia to typowo bałkańskie miasteczko z bardzo wąskimi uliczkami i przesiadującymi mieszkańcami na progach swoich domów. Wszystkie uliczki zdają się prowadzić do wspomnianego już Piazza Marconi i portu, oprócz tych, co prowadzą w górę do kościoła Santa Maria Assunta skąd rozpościera się piękny widok na miasto. Panuje tu cisza i spokój. Szkoda jedynie, że w Muggii w godzinach popołudniowych tj. 15-19 ciężko o jakąś fajną restaurację na późny obiad, ale to już taki włoski urok tej miejscowości.

Piękna i spokojna Muggia przez przypadek stała się naszą bazą wypadową na Słowenię i sąsiedni Triest. Początkowo myśleliśmy, że zwiedzimy to miasteczko przy okazji wizyty w Triescie, ale życie zweryfikowało nasze plany.

Widok z Muggii na Triest

żagłówki w porcie
Ponad dachami

w porcie

widok na port

Ratusz przy Piazza Marconi

Il Duomo di Muggia

pierwszy motocykl 

włoskie pranie

kościół Santa Maria Assunta

klasyka 

Muggia

Chcieliśmy rozbić nasz namiot na kempingu gdzieś w Słowenii. Niestety ceny w pierwszym, wybranym przez nas kempingu Adria w Ankaran były o 50% większe niż nad Jeziorem Garda. Jednak wiedzieliśmy, że zaraz w sąsiedztwie po włoskiej stronie granicy znajduje się mały kemping San Bartolomeo. Trochę sceptycznie nastawieni wjechaliśmy na teren kempingu. Czemu sceptycznie, bo wcale nie przypominał on nam typowego miejsca kempingowego, jakie już znamy. Wyglądało to jakbyśmy przyjechali do kogoś na działkę i rozbili sobie namiot. Mnóstwo było tutaj na stałe „zacumowanych” przyczep kempingowych z antenami telewizyjnymi i małymi ogródkami. Chcieliśmy zobaczyć miejsce gdzie mamy rozbić namiot, ale wysoki posiwiały pan mówiący dobrze w języku niemieckim oznajmił nam, że u niego każda parcela jest fajna. Rzeczywiście na braki miejsca nie mieliśmy co narzekać, bo takich jak nasze namioty zmieściło by się tutaj chyba z sześć wraz z samochodami. Do samej Muggii mieliśmy rzut beretem, bo 6 km na rowerach w jedną stronę, więc miasteczko to często odwiedzaliśmy podczas naszego krótkiego pobytu w San Bartolomeo. Zawitaliśmy w Campeggio San Bartolomeo w Lazzareto (odległa dzielnica Muggii) w środę i ludzi było naprawdę mało, tak że niestety nawet pizzeria kempingowa nie działała, a o sklepiku może było pomarzyć, jednak miła pani z baru każdego ranka miała dla nas świeże bułki. Pizzerię otwierano jedynie w weekendy. Okazało się, że w piątek nasz kemping jakoby się totalnie zmienił – zaludnił, dużo włoskich i słoweńskich rodzin zjechało tutaj by odpocząć na „swoich działkach”. Pomimo, że kemping ten raczej swoje lata świetności dawno ma już za sobą my czuliśmy się tutaj bardzo dobrze i swojsko, było bezpiecznie i czysto, czego chcieć więcej.

całe pole namiotowe nasze, choć to tylko ułamek przestrzeni

wspólne śniadanko

rodzinnie o zachodzie słońca

Zachód :)
Zarówno nasz mały „ogródkowy” kemping jak i urocze portowe miasteczko Muggia pozostaną nam miłym wspomnieniem z fajnie spędzonych tam krótkich wakacji. Na długo w pamięci zostanie nam piękny zachód słońca na kempingowej plaży zaraz obok małego portu. Przekonaliśmy się, że  pozory jednak mogą mylić i to jak bardzo, a kemping San Bartolomeo jest w sam raz dla ludzi nie wymagających jakiś większy wygód. Było tanio i wszędzie blisko. Dobra baza wypadowa. 

Przydatne linki:
http://www.campeggiosanbartolomeo.it/

Komentarze

  1. Bardzo fajne miejsce jak widac! A jak tam sie dostaliscie? Samochodem i promem, czy samolotem i wypozyczyliscie auto na miejscu, transportem publicznym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jechaliśmy samochodem. Niestety nie wiem jak tam wygląda sprawa z samolotami czy transportem publicznym :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty