WW, czyli wino i wołowina


Ostrzeżenie!!!! Prosimy nie czytać tego postu z pustym żołądkiem- grozi nagłym napadem głodu!

Jak wiem Włochy to nie tylko kraj słynących z pięknych widoków, mnóstwa zabytków, ale również jest to idealny cel podróżniczy, dla tych wszystkich, co uwielbiają (jak my) rozkoszować się jedzeniem i rubinowymi trunkami. Już wcześniej wspominaliśmy o smacznej pizzy wPienzie oraz o cudownym serze Pecorino di Pienza, była też opisana urocza rodzinna trattoria w Cortonie, a dziś w tym poście skoncentrujemy się na WW, czyli winie i wołowinie.
  
  Nie jesteśmy super znawcami wina, ale bardzo je lubimy pić. Toskania kojarzy się raczej wszystkim z winem Chianti, ale od jakiegoś czasu wino to zostaje nieco odstawione w bok, na rzecz wina z doliny Val di Orcia. Mowa tutaj o mocnym i prawie, że granatowym Brunello di Montalcino oraz o rubinowo-czerwonym Vino Nobile di Montepulciano. Kiedyś będąc w Montalcino weszliśmy do pewnego sklepu specjalizującego się w sprzedaży wina z regionu. Niestety sprzedający tam Pan nie umiał mówić w innym języku jak tylko włoski, choć nie ma się, co dziwić, bo miał chyba z 80lat, jednak starał się nam wytłumaczyć na migi i po włosku, że praktycznie każde brunello czy kupione za 10 euro butelka czy za steki euro zawsze będzie fantastyczne, bo jeśli zbiór winogron nie zostanie wyróżniony przynajmniej 3 gwiazdkami w 5 stopniowej skali według miejscowej klasyfikacji nie może być z niego robione brunello, dlatego też ponoć nie można dostać wina Brunello di Montalicno rocznik 2003. Cały jego wywód trwał chyba z 30 minut. Ostatnio też dowiedziałam się że wino Brunello di Montalcino może być produkowane tylko i wyłącznie z winogron odmiana  Sangiovese pochodzących z regionu Montalcino.

Podre le Berne

Zejście do la cantina

tu dojrzewa wino

wino, wino i oliwa

zakupy

Tym razem jednak do Montalcino nie zawitaliśmy, bo wino brunello można kupić w każdej mieścinie w Val di Orcia i Val di Chiana, dlatego postanowiliśmy się skoncentrować na winie Nobile di Montepulciano. W około naszej Casa Della Querce było dużo winnic, które oferowały bezpośrednią sprzedaż i degustację. Polegając na dobrym guście naszego gospodarza pojechaliśmy zgodnie z jego wytycznymi do wioski obok zwanej Cervognano by odnaleźć cantina Le Berne. Wioska była na tyle mała, że szybko odnaleźliśmy nowoczesny jak na tamte strony dom. Już się robiło ciemno, ale że nie mieliśmy już wina na mieszkaniu, więc postanowiliśmy, że spróbujemy, może jeszcze coś nam sprzedadzą. Zaparkowaliśmy na wjeździe do posesji, na której zauważyliśmy starszego Pana (jak później się okazało właściciela). Próbując cośkolwiek powiedzieć po włosku i pomagając sobie rękami oznajmiliśmy, po co tu jesteśmy. Pan popatrzył na nas i po „il momento” zawołał swoją żonę, która zaprosiła nas do cantiny (piwnicy) na degustację. Niestety nie była to ciemna średniowieczna piwnica, jaką widzieliśmy na Południowych Morawach, ale degustowane wino i oliwa były smaczne, tak, że postanowiliśmy zakupić parę butelek do domu, gdzie na razie czekają na specjalną okazję. Z kolei na bieżące spożycie zdecydowaliśmy się na lekkie i młode wino stołowe- vino in sfuso, które rozlewane jest do 5 l gąsiorów prosto z wielkiej, metalowej beczki. Nasze pierwsze vino in sfuso (wino luzem) zakupiliśmy będąc w 2011 roku w San Quirico di Orcia, dlatego odwiedzając to miasteczko i tym razem zawitaliśmy u staruszka, który sprzedawał vino in sfuso oraz butelkowe wina w starym budynku przypominającym nieco stodołę w środku.

zakupy wina w San Quirico di Orcia
San Quirico di Orcia mamy sentyment do tego "sklepu"
Vino in sfuso

  Jeśli jesteś mięsożercą i spędzasz wakacje w Toskanii to koniecznie musisz udać się na słynną toskańską wołowinę, czyli Bistecca alla Fiorentina. Jest to stek wołowy z kością typu T-bone, który pochodzi z tutejszych białych krów rasy Chianina. Za 100g dobrego steka zapłacimy jakieś 3,50 - 4,50 euro i jest to cena adekwatna do jakości, jednak trzeba tutaj dodać że taki T-bone stek waży około 1 kg!!! Pierwszy stek z krów Chianina Tomek miał okazję zjeść we Florencji tuż obok Duomo, ale jakoś to nie było to czego by można się spodziewać za taką cenę mięsa. Niezrażeni pierwszą próbą, postanowiliśmy dać Bistecca alla Fiorentina jeszcze jedną szansę, w końcu w internecie piszą o nim raczej w samych superlatywach. Tym razem dobrze poinformowani, zarezerwowaliśmy stolik w Montepulciano w Osteria Acquacheta przy Via del Tatro. Restauracja otwarta jest tylko w porze obiadu i kolacji, a na drzwiach pisze, że stoły są ustawione w stylu rodzinnym tj. ucztujesz ramię w ramię z obcymi sobie ludźmi przy długim stole, więc jest nieco ciasno, ale ma to przyjemny typowo włoski klimat. Dobrze, że mieliśmy rezerwację, bo zjawiając się o umówionej godzinie lokal pełen był po brzegi, dlatego przyszło nam poczekać chwilę pod drzwiami zanim nasze miejsca się zwolniły. Po krótkim czasie, pani kelnerka z łamiąc sobie język próbowała przeczytać nasze nazwisko zapraszając nas do środka. Zamówiliśmy przystawki, wodę, wino de la casa  (Rosso di Montepulciano) i kiedy zaczęłam się produkować jak chcemy mieć przyrządzone nasze steki, kelnerka oznajmiła mi, że tym działem zajmuje się szef osobiście. Po paru minutach podszedł do nas wysoki, siwawy facet, który w ogóle nie przypominał typowego Włocha i zapytał nas „ile osób będzie jadło steka.” Okazało się, że najmniejszy bistecca jaką tutaj serwują waży 1,6 kg, dlatego zaproponował nam wziąć na 4 dorosłe osoby zamiast dwóch steków po 1,6 kg jeden większy o wadze około 2,2 kg i obiecał, że postara się go jak najlepiej wypiec, choć przy tej grubości może to być kłopotliwe i raczej będzie medio (pół-krwisty). Kuchnia w restauracji była otwarta, więc na naszych oczach maestro wielkim tasakiem jednym zwinnym ruchem odkroił spory kawał mięsa, by po chwili przynieść nam do stolika i zapytać czy owy stek nam pasuje. W między czasie na stole wylądował makaron tagliatelle con ragu dla dzieciaków oraz nasze insalata mista (nie przyprawiona sałatka) wraz z toskańskim chlebem i oliwą. Na marginesie mówiąc w trattorii tej serwowali też najlepszy makaron, jaki podczas naszego włoskiego urlopu jedliśmy.  W końcu zbliżył się nasz punkt kulminacyjny tegoż obiadu, bo na stole zagościł wypieczony, pokrojony na mniejsze kawałki i oprószony sporymi kawałeczkami soli morskiej słynny przysmak Toskanii, czyli Bistecca alla Fiorentina. Nie powiem, że mięso rozpływało się w ustach, bo o to ciężko, jeśli ma się do czynienia z pół-krwistym stekiem, ale pomimo tego było bardzo delikatne i smaczne. Na koniec uczty cieszyliśmy się, że jednak nie wzięliśmy dwóch osobnych steków, bo szkoda przyznać, ale nawet nie byliśmy w czwórkę w stanie zjeść zaserwowanego nam 2,2 kg kawałka wołowiny. Oczywiście włoskim zwyczajem po sutym obiedzie trzeba było wypić mocne espresso i kieliszeczek grappy na lepsze trawienie, a w drodze powrotnej jeszcze wygospodarowało się w brzuchu miejsce na słynne włoskie lody.

rodzinne,włoskie  klimaty w Osteria Acquacheta, Montepulciano

otwarta kuchnia i na pierwszym planie mięsicho

Maestro przy pracy

może być??

insalata do własnego przyprawienia

Bistecca alla Fiorentina

smacznego

makaronożerca Edi

włoskie lody

Dla tych, co za taką ilością mięsa zbytnio nie przepadają polecamy liczne wariancje makaronów, kluseczek gnocchi czy też toskańską gęstą zupę ribollita, itp., dlatego też na zachętę zamieszczam kilka zdjęć przedstawicieli włoskiej kuchni.

Pici con ragu, 

Ribollita

 Tagliatelle con ragu

Tortellini con panna e funghi (ze śmietaną i  grzybami)

Gnocchi con pesto 

Kocham włoskie podejście do jedzenia, bo oni nie konsumują, ale celebrują jedzenie zwłaszcza kolacje z wszystkimi przystawkami, il primo, secondo itp. Podoba mi się, że posiłki (oprócz śniadania) nie są spożywane w pośpiechu, ale Włosi potrafią rozkoszować się tym, co mają na talerzu i w pucharze. Kiedyś przeczytałam też, że Włosi twierdzą, by długo żyć trzeba dziennie wypijać butelkę czerwonego wina, więc SALUTE...


 Przydatne linki:


Komentarze

Popularne posty