Urodziny w kolorze Rosso Corsa


W 2011 roku w trakcie naszej jesiennej podróży do magicznej Toskanii nadłożyliśmy trochę drogi aby odwiedzić miejsce magiczne dla ludzi,w których żyłach zamiast krwi płynie benzyna wysokooktanowa. Jest to miejsce, które dotknął Bóg, ludzie stworzyli idealną hybrydę, połączyli duszę narowistego rumaka z maszyną . Miejscem tym jest Maranello kolebka i siedziba Ferrari. Na samo wspomnienie tego dnia znów przechodzą mnie ciarki, ale po kolei.
Plan przewidywał zwiedzanie muzeum Ferrari oraz jazdę próbną Ferrari po lokalnych drogach w jednej z firm które zapewniają taką możliwość. Przy wjeździe do miejscowości na pierwszym rondzie przywitał nas charakterystyczny znak  Cavallino Rampante czyli wierzgający koń symbol Ferrari. Jadąc dalej w kierunku centrum miejscowości jak gdyby nigdy nic nadjechało z przeciwka Ferrari F430 w kolorze rosso corsa, chwilę później Ferrari California. Ola musiała musiała mnie trochę opamiętać, żebym nas dowiózł całych i zdrowych do parkingu przed muzeum. Po przyjeździe na parking  dosłownie zaatakowało nas dwóch facetów ubranych w czerwone kurtki rodem z toru wyścigowego i zaczęli się przelicytowywać samochodami jakie mogą użyczyć. W pewnym momencie usłyszałem magiczne słowo Scuderia i już wiedziałem co będzie moim prezentem urodzinowym. Tak dla wyjaśnienia dla laików scuderia znaczy stajnia, nazwę tę noszą najbardziej narowiste z wszystkich Ferrari, mocniejsze, lżejsze przygotowywane do wyścigów. Razem z Olą poszliśmy za oferującym 15 minutową przejażdżkę Ferrari F430 Scuderia za 90 euro. Po krótkich formalnościach zobaczyłem cacko w barwach wyścigowych i wraz z "bagażem" w postaci pilota  zasiadłem za kierownicą wymarzonego samochodu. Po krótkim instruktażu w języku włoskim  oczywiście wspomaganym językiem migowym mogłem uruchomić silnik. Trudno opisać słowami te arię dźwięków, która ożyła za moimi plecami, spadły na mnie jak grom z jasnego nieba, drgały każdą cząstką mojego ciała. Gdy już mogłem ruszyć z wrażenia udało mi się ....... zadusić silnik na wstecznym biegu.  Po wydostaniu się na drogę z parkingu ruszyłem w moją podróż życia, najpierw nieśmiało z szybkością iście bulwarową chłonąłem wszystkimi zmysłami to co się działo w aucie i na zewnątrz. Co chwila z przeciwka nadjeżdżały kolejne czerwone samochody z innymi szczęśliwcami za kierownicą. Po wydostaniu się za rogatki miasta przyszedł czas na sprawdzenie możliwości super-samochodu. Po przełączeniu manettino na kierownicy na sekwencje Sport samochód zaczął należeć do mnie. W tym momencie biegi można już było przełączać łopatkami na kierownicy, komputer nie ingerował w to co robię, a wskazówka obrotomierza zaczęła zbliżać się do czerwonego pola gdzieś w okolicach dziewiątki. Silnik grzmiał za moimi plecami,  a zakręt zbliżał się w ekspresowym tempie. Wtedy mój pilot, o którym w ogóle zapomniałem przemówił: "poco, poco" zrozumiałem, że musi być już bardzo szybko skoro facet zaczął się bać. Z ogromnym niedosytem wróciłem na parking przed Museo Ferrari, gdzie czekała na mnie cierpliwie małżonka. Po chwili potrzebnej na ochłonięcie udaliśmy się do muzeum. 

Flaga przed Muzeum na której widnieje Cavallino Rampante

Moja Scuderia

Uśmiech dookoła głowy

Pierwsze metry pełne skupienia

No to jedziemy

Po wejściu do środka można było wyczuć obecność samego Enzo Ferrari, założyciela marki. Przed nami rozstawione były legendarne bolidy które wygrywały Grand Prix dla Enzo, a prowadzili je słynni kierowcy tacy jak Alberto Ascari, John Surtees, Niki Lauda i oczywiście Michael Schumacher. W dalszej części można zobaczyć nowsze dzieci marki z Maranello takie jak Ferrari 365 GTB/4 Daytona bardziej znana z serialu "Policjanci z Majami" , Ferrari Dino nazwane tak na cześć zmarłego syna twórcy i inne modele niezwykłe modele tj. Testarossa, Enzo. W kolejnym pomieszczeniu uhonorowano najnowsze bolidy Formuły 1 spod znaku wierzgającego wierzchowca, które zdobyły tytuły mistrzów świata.  

Wejście do muzeum

Wielki Enzo Ferrari

Bolid Alaina Prosta

Bolid Nikiego Laudy

Ferrari 275 GTB

Enzo

Hall of Fame

Mistrzowski Bolid

Ferrari 365 GTB/4 Daytona

silniki

Ferrari Italia

Ferrari 599 GTO Fiorano

Ferrari 599XX

Bolid z roku 1990

Ferrari 125S z 1947r.

Bolid z 1989r.



            Można by tak opisywać cały dzień eksponaty, które się tam znajdują, ale nie o to chodzi. Tam trzeba poprostu być, poczuć tę magię, ten dreszcz emocji po wejściu do muzeum.  Polecam absolutnie każdemu kto jest fanem motoryzacji, tej marki i wyścigów Formuly 1. Tifosi łączmy się.


Przydatne linki:

Komentarze

Popularne posty