Cortona- w poszukiwaniu Bramasole

 

Po obejrzeniu filmu, który nas zachwycił i przeczytaniu ksiązki, która nas rozczarowała, oraz ciągłym śledzeniu bloga http://ilmolino-toskania.blogspot.com/, który nawiasem mówiąc zamilkł jakiś czas temu- Cortona stała się dla nas miejscem obowiązkowym do zwiedzenia. W zamyśle było również znalezienie tytułowego Bramasole oraz blogowego Il Molino, ale o tym w swoim czasie.
  „Znowu będzie padać” – po takim stwierdzeniu nie zostało nam nic innego jak zrealizować kolejny etap poznawania Toskanii – padło na Cortonę. Po spakowaniu się do samochodu i godzinnej podróży z „naszego domu” pod Aquaviva
dotarliśmy na parking u stóp Cortony. Tu również dla turystów zabudowano schody ruchome na wolnym powietrzu, aby nie „przemęczyli nóg” przy wspinaczce do centro storico już na starcie.                                   Nawet w deszczu Cortona zachwyca swoim urokiem, wąskimi uliczkami, budynkami m.in. ratusza zbudowanego w 1240r., który został przebudowany pod koniec XIII i w XVI wieku, którego charakterystyczną cechą są wielkie odkryte schody, Palazzo Casali – pałac z fasadą ozdobioną herbami florentyńskich wójtów, w którym obecnie mieści się Accademia Etrusca założona w 1726r., oraz Duomo di Cortona czyli Katedra Santa Maria Assunta – zbudowana w latach 1456-1502 na podstawie projektu Giuliana da Sangallo. Całość otoczona murami obronnymi z kilkoma bramami robi wrażenie twierdzy, którą ciężko zdobyć.

Widok z Piazza Garibaldi

Piazza Garibaldi

Kościół San Domenico

Piazza della Republica

Ratusz - Il Palazzo Comunale

Duomo di Cortona



przechodzimy pod Ratuszem

widok na z murów obronnych 

 My niespiesznie z dziećmi od Piazza Garibaldi uliczką via Nazionale szliśmy w stronę ratusza znajdującego się na centralnym placu nazwanym nie inaczej jak Piazza della Republica. Po drodze podziwiając wszystkie zaułki i zakamarki, jednocześnie czujnie obserwując poczynania Edwarda zauważyłem, że zgubiła się gdzieś Ola. W poszukiwaniu jej, po przejściu połowy drogi z powrotem  znalazłem ją w sklepie z sukienkami i wyrobami ze skóry, gdzie moja żona postanowiła uszczuplić nasz budżet, ale poprawić humor w ten deszczowy dzień.

Antyki przy via Nazionale

Zaułki Cortony

Happy Ola uszczupla nasz budżetwakacyjny

Cortona

Tattoria Toscana 

nie tylko koty można spotkań w toskańskich miasteczkach

  Po zakupach i obejrzeniu budynku ratusza poszliśmy poszukać jakiejś restauracji, w której można by dobrze zjeść w przyjemnej atmosferze. Po przemierzeniu Cortony wzdłuż i wszerz nasz wybór padł na Trattoria Tacconi – malutką restauracyjkę mieszcząca się przy Via Dardano. Na drzwiach w języku włoskim pisze: : „solo per il pranzo- ci sono cinque tavole, una lista non c'e ma il padrone vi consiglia bene quale sono le specialità del giorno” co znaczy: „Tylko obiady – mamy pięć stolików, nie ma menu, ale właściciel chętnie powie wam, jakie są dania dnia”*. Restauracyjka faktycznie bardzo mała jest prowadzona przez parę miłych staruszków, a na ścianach wiszą zdjęcia rodzinne. Na wejściu starszy pan szybko uwinął się by złożyć nam dwa stoliki w wielki stół rodzinny byśmy mogli się pomieścić w siódemkę. Oprócz nas w trattorii byli sami głośno rozmawiający miejscowi, a kiedy przyszła kolejna grupa to staruszek zniknął gdzieś za drzwiami, po czym wrócił ze dodatkowym stołem pod pachą tak by grupa 8 kobiet również mogła się u nich stołować.  Szybko na stole wylądowała woda i wino, a starszy pan zapytał, z czym i jaki ma być makaron. Najciekawsze było dostać się do toalety. Trzeba było przejść dosłownie przez starą kuchnie z wielkim piecem kaflowym, jaki jeszcze stoi u mojej babci w domu. W kuchni rządziła la nonna (babcia), jak się okazało żona obsługującego nas staruszka. Atmosfera iście rodzinna. Oczywiście niemówiący w innym języku jak włoski właściciel restauracji zapytał nas „skąd jesteśmy”, my na to, że „z Polski”, a on z uśmiechem na twarzy na cały głos obwieścił swym gościom „Invazione di Polaco!!!!" Chodziło o to, że weekend wcześniej w Rzymie miała miejsce kanonizacja papieża Jana Pawła II. 

Trattoria Tacconi

Pici

Sympatyczny właściciel Trattoria Tacconi

szefowa kuchni - la nonna
  
Po napełnieniu brzuchów idąc leniwym krokiem od via Dardano gdzie znajduje się subiektywnie najlepsza restauracja w Cortonie wspinaliśmy się w kierunku wspomnianego już Duomo di Cortona. Zaraz niedaleko katedry znajduje się bardzo wąska ulica Vicolo Iannelli, gdzie znajdują się najstarsze średniowieczne domy w Cortonie, które podpierane są starymi drewnianymi belkami. Dalej po miedzy domami na ulicy via Maffei można było podziwiać z  góry cudowne widoki na Val di Chiana. Potem skręciliśmy ostro w prawo i dotarliśmy znowu do piazza Garibaldi. Stamtąd w poszukiwaniu toalety trafiliśmy do pięknego ogrodu miejskiego Giardino Publico  z placem zabaw, gdzie Edi przetestował ślizgawki i robił maślane oczy do cortońskich nastolatek. Żeby nie iść ta samą drogą poszukaliśmy skrótu, który się wcale nim nie okazał i tym sposobem zwiedziliśmy zaułki dolnej części Cortony, a po 15 minutach dotarliśmy do samochodu. 

mieszkania na murach obronnych miasta

był i "maluszek"

Średniowieczne mieszkania przy Vicolo Iannelli

Cortona 

zapraszamy na kawusie

bywało i pod górkę

Edi i kot
Giardino Publico


plac zabaw w parku miejskim

Cortona

miał być skrót

jest i toskańskie pranie 
  Po wbiciu do nawigacji przypuszczalnej pozycji Bramasole, czyli domu Francis Mayers autorki „Pod słońcem Toskanii” ruszyliśmy w drogę. Oczywiście nawigacja chciała nas przeprowadzić ulicą zamknięta dla ruchu samochodowego- tą, którą spacerowaliśmy. Po tej przygodzie było już z „górki”, czyli zamiast do Bramasole po półgodzinnej jeździe drogą do nikąd na jej końcu trafiliśmy do Convento delle Celle, czyli klasztoru założonego przez św. Franciszka w 1211 roku. Ogólnie klasztor jest zamknięty dla zwiedzających, ale z tego, co się dowiedzieliśmy można zobaczyć tutaj celę świętego Franciszka- niezmienioną od setek lat.
   Z racji tego, że było już późno, postanowiliśmy wracać, a poszukiwania Bramasole i tajemniczego il Molino zostawiamy na kolejny raz, bo na pewno tu jeszcze wrócimy, a choćby do Trattorii Tacconi skosztować Secondi Piatti – drugiego dania, a potem deseru kawy i dobrego wina. Salute!!!

Convento delle Celle

Convento delle Celle
dachy Cortony




* - tłumaczenie M. Pilot „W stronę Toskanii. Mój młyn pod Cortoną” str. 38

Komentarze

Popularne posty