Rowerem po Val di Chiana


Wyjeżdżając na majówkę oczywistym dla nas było, że koniecznie musimy zabrać ze sobą nasze dwukołowe rumaki. Jednakże z całego pogodowego zamieszania wyszło na to, że na wycieczkę rowerową po toskańskiej ziemi było nam dane wybrać się tylko raz. Po za tym rowery służyły nam do załatwiania porannych „zakupów śniadaniowych” w oddalonym o 2,5 km od naszego casa miasteczku Aquaviva.
Nasz gospodarz Lucca zapytany o jakieś fajne trasy rowerowe w okolicy wskazał nam oddaloną o 7km trasę rowerową wzdłuż kanału i prowadzącą do Arezzo (czego nie był do końca pewny).
Tak de facto to też innej trasy rowerowej w okolicy nie znał, czym byliśmy trochę rozczarowani, ale że i tak pogoda nie sprzyjała pedałowaniu to nawet nie szukaliśmy w internecie innych alternatywnych tras.

Nie jedząc nawet śniadania spakowaliśmy naszego synka i ekwipunek piknikowy do przyczepki rowerowej i ruszyliśmy w stronę małego miasteczka na wzgórzu, z zamiarem zakupu jakiegoś jedzenia gdzieś po drodze i konsumpcji w cieniu drzew oliwnych. Jednak ostry podjazd do Valiano i coraz bardziej burczące brzuchy spowodowały, że zatrzymaliśmy się w pierwszej lepszej kawiarni.   Okazało się, że oprócz kawy i słodkości w postaci cornetto (rogalik maślany) pani za barem serwuje również panini, czyli bułki obłożone włoską mortadelą i serem. Byliśmy zbyt głodni by spakować jedzenie i ruszyć w dalszą trasę, tak  więc postanowiliśmy zjeść nasze włoskie śniadanie przed lokalem z „pięknym” widokiem na główną ulicę miasteczka. Przynajmniej Edi miał uciechę machając wszystkim przejeżdżającym autom i wołaniem „Ahoj!! Kapitanie Jack”. 

wjeżdżamy na "stare miasto" w Valiano

średniowieczne Valiano

zaułki Valiano

widok na Lago di Montepulciano- Valiano

pozostałości po zamku w Valiano

ach ta Toskania

komu w drogę temu z górki

widok na Montepulciano

Po smacznym śniadaniu wśród miejscowych, którzy oczarowani byli naszym Edusiem ruszyliśmy by zagłębić się w centro storico (stare miasto) Valiano. Średniowieczna część miasta okazała się tak mała, że jej zwiedzanie zajęło nam zaledwie 15 minut. Miasteczko Valiano (330m n.p.m.) znajduje się na granicy Toskanii i Umbrii, a jego powstanie datuje się na rok 1100. Valiano w ubiegłych stuleciach pełniło strategiczną rolę, gdyż nie tylko było miastem granicznym, ale również położone jest nad Canale Maestro Della Chiana. Kanał ten powstał w miejsce rzeki o łacińskiej nazwie Clanis, która niegdyś wpływała do Tybru. Około 11 wieku n.e. w okolicach Chiusi teren w wyniku ruchów tektonicznych zaczął się wypiętrzać, co spowodowało, że rzeka Clanis nie miała już regularnego odpływu do Tybru i wyniku tego dolina wokół rzeki była regularnie podtapiana, a jej zabagnienie trwało ok. pięciu wieków. Kiedy do władzy doszli Medyceusze rozpoczęto pracę nad osuszeniem doliny Chiana i w miejsce ówczesnej rzeki zaczęto prace nad kanałem, który wpływa do rzeki Arno. Przy Canale Maestro Della Chiana pracowali ponoć najlepsi inżynierowie, matematycy i architekci ówczesnych czasów: od Leonarda da Vinci po Vittorio Fossombroni. Budowa kanału spowodowała, że bagniste tereny przekształciły się w bardzo żyzną dolinę. Wzdłuż kanału została przygotowana trasa rowerowa, która nosi nazwę Sentiero Della Bonifica liczy sobie 62 km długości. Prowadzi ona od stacji kolejowej w Chiusi do dużej tamy (przepompowni) Chiusa Dei Monaci oddalonej 6km od centrum Arezzo. Trasa ta jest szutrową, polną drogą  i zalicza się ją do tras rowerowych łatwych – różnica wzniesień wynosi ok 20m. My przejechaliśmy krótki, bo liczący zaledwie 7 km odcinek il Sentiero Della Bonifica. Z centro storico w Valiano zjechaliśmy stromą górką w dół w stronę kanału Canale Maestro Della Chiana i skręciliśmy w stronę jeziora Lago di Montepulciano. Po zaledwie paruset metrach dojechaliśmy do rozpadającego się gospodarstwa rolnego oraz dziwnie wyglądającej budowli nad kanałem. Ze znajdującej się opodal tablicy informacyjnej dowiedzieliśmy się, że owa dziwna budowla to zbudowana w latach 1718-1723 śluza il Callone di Valiano, która została zbudowana do regulacji poziomu wody w jeziorach Lago di Monytepulciano i Lago di Chiusi oraz umożliwiała żeglugę na Canale Maestro Della Chiana. Trzeba tutaj napisać że kanał służył do transportu produktów rolnych z doliny do Arezzo i na targi we Florencji. Śluza Il Callone di Valiano została niedawno zrekonstruowana, gdyż w 1944 w jednej z bitew uległa zniszczeniu. 

Val di Chiana

pogoda dopisała

i ostatni zakręt

nasz początek na Sentiero della Bonifica

ruiny na trasie

il Callone di Valiano foto: Rossi Roberto (http://www.panoramio.com/photo/20574837)
poczytane 


lokator na Callone di Valiano

widok z trasy na Valiano

Trasa rowerowa Sentiero della Bonifica (http://www.sentierodellabonifica.it/)

Dojechaliśmy trasą wzdłuż kanału do jeziora Lago di Montepulciano i niestety musieliśmy kierować się w stronę naszego lokum, gdyż mieliśmy zarezerwowany stolik w restauracji na obiad. Jezioro Lago di Montepulciano i jego otoczenie stanowi rezerwat przyrody Riserva Naturale Lago di Montepulciano. Jest to obszar chroniony od 1989 roku i jest ważnym przystankiem dla ptaków migrujących z Afryki do Europy i to właśnie ptactwo stanowi bogactwo rezerwatu. Po krótkich oględzinach rezerwatu wróciliśmy na naszą trasę, która prowadziła wzdłuż pól uprawnych, pośrodku których porozrzucane były opuszczone (a przynajmniej tak wyglądały) kamienne posiadłości - pewnie niegdyś duże gospodarstwa rolne.

opuszczone posiadłości

Lago di Montepulciano

Canale Maestro della Chiana

Rezerwat przy Lago di Montepulciano

na sprzedaż...

w trasie- kierunek Aquaviva
jest i nasz fotograf

Toskania

opuszczone posiadłości- ktoś chętny na zakup?

Nasza przygoda rowerowa w Toskanii niestety była krótka, bo nie licząc dojazdów po świeże pieczywo, stanowiła tylko ten jeden krótki 25 km wypad wzdłuż Canale Maestro Della Chiana i okolic.  Wypad zaliczamy do udanych, ale też jesteśmy nieco rozczarowani, bo w wyobraźni była wycieczka rowerowa pośród winnic i gajów oliwnych. No, ale już siły wyższe zdecydowały, że tym razem nasze wyobrażenia nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości. Na szczęście drugi tydzień naszej majówki był bardzie obfity w pedałowanie, ale o tym wkrótce. 

Aquaviva

do domu pod górkę

hello...

ostatni podjazd 

Nasza 25 km trasa


Więcej info o trasie rowerowej:

Komentarze

  1. Toskania + rowery super sprawa. Jeśli chodzi o pogodę to za gorąca było czy wręcz przeciwnie? Urocze zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten dzień akurat pogoda była idealna na rower nie za gorąco. Ogólnie to byliśmy na przełomie kwietnia i maja br. w Toskanii i niestety pogoda nas nie rozpieszczała, dlatego jak tylko widzieliśmy że ma być ładnie to zaraz postanowione zostało że idziemy na rowery ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty