Warszawa w oczach Ślązaków

nowoczesna strona Warszawy

Tomek niedawno obronił tytuł magistra na SGSP w Warszawie i pod koniec marca miało odbyć się uroczyste wręczenie dyplomów. Szybko postanowiliśmy, że wykorzystamy ten fakt i w trójkę i przy okazji pozwiedzamy trochę Warszawę.  W maju 2012 roku kiedy to Tomek został mianowany na oficera podczas uroczystych obchodów Dnia Strażaka na Palcu Defilad mnie i Edwarda zabrakło, bo się obawiałam podróżny do Warszawy pociągiem z 2 miesięcznym maluchem. Teraz wiem, że moje obawy były nie zasadne, ale o tym innym razem. Wręczenie dyplomów nie trwa przecież cały dzień, a po za tym jest raczej nudne dla dwu latka, tak więc co robić w Warszawie przez 3 dni z maluchem? Bieganie po muzeach oczywiście odpada, nasz wybór padł na Centrum Nauki Kopernik, Ogród Zoologiczny, Plac Zabaw przy Placu Wilsona, Łazienki Królewskie, Krakowskie Przedmieście i Stare Miasto.


Dyplom odebrany idziemy zwiedzać Warszawę


Centrum Nauki Kopernik to takie inne muzeum tutaj nie istnieje ścisły kierunek zwiedzania i można wszystkiego podotykać, posprawdzać i powąchać. Eksponatów masa i tyleż samo szkolnych wycieczek- akurat byliśmy we czwartek, ale za to nie było słynnych długich kolejek do kas. Nie po darmo znajdziemy informację na stronie internetowej CNK, że wybierając się z maluchem warto zastanowić się jaka tematyka nas interesuje, bo by zwiedzić całe centrum normalnie braknie nam czasu a wiadomo, że zbyt dużo rzeczy może malucha przytłaczać. Fajnym rozwiązaniem dla dzieci do lat 6 jest Galeria Bzzz, do której warto pobrać przy kasie bezpłatny bilet, bo wejście jest ograniczone czasowo (70 min) i tylko o wybranych godzinach. Maluchy mogą tutaj zobaczyć jak rośnie drzewo, co w trawie piszczy, jakie ślady zostawiają zwierzątka, poślizgać się, ułożyć ul czy pobawić się z wodą. A propos wody- wiadomo dzieciaki ją uwielbiają, dlatego warto zabrać ze sobą ciuszki na przebranie.

Gramy na laserowej harfie- Centrum Nauk Kopernik

koła małe i duże, proste i złożone - Centrum Nauk Kopernik

"widzisz Edi jak tu pokręcisz to tam się zapala światełko..."- Centrum Nauk Kopernik

rośnie mały kierowca- Centrum Nauk Kopernik

muszelki ślimakowe - Centrum Nauk Kopernik

to co dzieci lubią najbardziej woda- Centrum Nauk Kopernik

układamy ul -Centrum Nauk Kopernik

budujemy drzewo - Centrum Nauk Kopernik

Plac zabaw przy Pl. Wilsona, a dokładnie w Parku Żeromskiego. Tak wielkiego placu zabaw to nawet my z Tomkiem nie widzieliśmy – znajduje się on nawet w TOP 10 Placów Zabaw w Warszawie. Edward dosłownie oniemiał z wrażenia i nie wiedział do jakiej atrakcji się udać. Choć z drugiej strony może Ed tak zastygł z wrażenia, bo dzieci i rodziców w ten słoneczny sobotni dzień był ogrom- tak, że nawet do niektórych ślizgawek  ustawiały się kolejki. Plac jest na tyle fajny, że dziecko w każdym wieku znajdzie tutaj coś do siebie. W ogóle to o  plac zabaw w Warszawie nie trudno, znajdziemy je praktycznie na każdy rogu.

masa atrakcji i masa dzieci i rodziców - Plac Zabaw w Parku Żeromskiego

no to jedziemy - Plac Zabaw w Parku Żeromskiego


Łazienki Królewskie- piękny, wielki obszar do wyszalenia się i wybiegania dla malucha, a dla dorosłych oaza spokoju. Łazienki to nie tylko park zieleni, ale znajdziemy tutaj również liczne pałace, które są otwarte dla zwiedzających, chociaż Pałac na Wyspie akurat jest w remoncie. Park liczy aż 76 ha powierzchni i powstał  w XVIII wieku z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i do dziś pełni zadania podobnie jak w momencie jego utworzenia- jest miejscem licznych wydarzeń o charakterze kulturalnym, naukowym, rozrywkowym i sportowym, a także ulubionym miejscem spacerów warszawiaków (wikipedia). Edwardowi podobało się ganiać za kaczkami i wiewiórkami, których obecność ludzi jakoś wcale nie rusza, a wielgaśnymi karpiami w stawie łazienkowskim to nawet my byliśmy zaskoczeni. Ogólnie bardzo podoba nam się, że w Warszawie istnieje wiele zielonych miejsc gdzie można odsapnąć od zgiełku miasta.

Pomnik Chopina - Łazienki Królewskie

jest i przestrzeń do biegania - Łazienki Królewskie

Pałac na Wyspie - Łazienki Królewskie

Pałac Myślewicki  - Łazienki Królewskie

Spacer po „starej” Warszawie. Spacer  w stronę Starego Miasta rozpoczęliśmy od Pałacu Staszica na ul. Nowy Świat. Nieśpiesznie podziwiając budowle Uniwersytetu Warszawskiego, pomniki słynnych Polaków, Kościół Wizytek, Pałac Prezydencki, Pałac Wessalów, Kościół św. Anny przemierzaliśmy Krakowskie Przedmieście by w końcu dotrzeć do Placu Zamkowego, na którym króluje Kolumna Zygmunta III Wazy oraz zrekonstruowany Zamek Królewski, który uległ totalnemu zniszczeniu podczas II wojny Światowej, a został odbudowany w latach 70 XX w. ze składek społecznych. Bardzo lubimy starą architekturę, dlatego do gustu przypadło nam Stare Miasto ze swoimi zabudowaniami z  XVII i XVIII wieku, chociaż można powiedzieć, że Rynek Starego Miasta raczej jest malutki, ale bardzo piękny dzięki właśnie zabudowaniom, które znajdują się dookoła. Znajdziemy tutaj również symbol Warszawy Syrenkę, która dumnie dzierży miecz i tarczę w obronie miasta. Spacer po tej części Warszawy jest dość przyjemny nawet z dwulatkiem, bo na Krakowskim Przedmieściu jest szeroki chodnik a Stare Miasto to praktycznie strefa piesza, jedynie trzeba uważać na rowerzystów. Podczas dreptania zauważyliśmy ciekawe „grające ławeczki”, które okazało się powstały w związku z 200 rocznicę urodzin Fryderyka Chopina. Grające ławeczki  (jest ich 15) znajdują się w sąsiedztwie obiektów związanych z młodością Chopina, możemy nie tylko poczytać o danym obiekcie i jego powiązaniu z kompozytorem, ale również posłuchać dźwięków jego  muzyki.

Plac zamkowy z Kolumną Zygmunta

Zamek Królewski

Zaduma na Placu Zamkowym

Rynek Starego Miasta

Krakowskie Przedmieście

Mural na Tamce (ul. Tamka 37) przy Muzeum Fryderyka Chopina  

Miejski Ogród Zoologiczny. U stóp bramy głównej (od strony ul. Ratuszowej) zjawiliśmy się ledwo co po 9 rano w sobotę, czyli niedługo po otwarciu Zoo- praktycznie zero ludzi, cisza i spokój. Pierwsze nasze wrażenie po widoku klatek z papugami i otoczenia nie był zbyt optymistyczny, tym bardziej, że porównywaliśmy go cały czas do „naszego” Zoo w Ostrawie. Jednakże zagłębiając się coraz to bardziej w ogród zoologiczny nasze pierwsze wrażenie szybko poszło w nie pamięć, bo widać że  jest ono na bieżąco modernizowane. Zaskoczyły nas pozytywnie liczne pawilony ze zwierzętami , których w warszawskim zoo jest ponad 3500. Podobała nam się zwłaszcza małpiarnia (pawilon dla pawianów), pawilon z gorylami i szympansami, wybieg dla słoni, hipopotamiarnia, gdzie można poobserwować hipopotamy nie tylko nad taflą wody, ale również też pod wodą oraz  efektownie prezentuje się akwarium morskie z rekinem. Fajną sprawą jest też Baśniowe Zoo gdzie dzieciaki mogą wyszaleć się na placu zabaw i pogłaskać takie zwierzaki jak kozy, osły i kucyki. Plac zabaw w zoo podzielony jest na grupy wiekowe, więc dla maluszków takich jak Edi  są specjalnie mniejsze ślizgawki i huśtawki, a dla większych dzieciaków (6-15 lat) ekstra kombinacja z długą zjeżdżalnią i możliwościami do wspinaczki. Trochę obawialiśmy się, że warszawskie Zoo nieco będzie przypominać to z Chorzowa (stan z 2010), gdzie na terenie sprzedawana jest chińszczyzna, głośne zabawki, toalety w opłakanym stanie i dodatkowo płatne oraz badziewiaste jedzenie, ale na szczęście nic z tych rzeczy jest tu ładnie, miło bez zbędnej chińszczyzny. W sumie w zoo spędziliśmy ponad 3 godziny i wychodząc byliśmy w szoku, bo do kasy ustawił się długi wężyk, a wszystkie pobocza były zajęte przez niekoniecznie dobrze zaparkowane samochody. Niedaleko wejścia głównego  do Zoo znajduje się fajna klubokawiarenka 8 stóp, gdzie nie dość, że można wypić smaczną kawę to również rozkoszować się domowymi ciastami (polecamy blok czekoladowy), a maluch ma świetnie zaopatrzony kącik dla dzieci. Właścicielami kawiarni jest słynna rodzina blogerska, która w 2013 roku rzuciła wszystko i wraz z dzieciakami ruszyła w półroczną podróż kamperem po USA.

Małpiarnia pełna pawianów - Warszawskie Zoo

Po raz pierwszy widzieliśmy goryla  - Warszawskie Zoo

Słonie na wybiegu  - Warszawskie Zoo


ciekawskie surykatki  - Warszawskie Zoo

Król Lew - Warszawskie Zoo

rekin w swej całej krasie - Warszawskie Zoo

a ten gepard to pewnie obmyśla ucieczkę - Warszawskie Zoo

Hipopotamiarnia- Warszawskie Zoo

Najbardziej jednak lubimy Warszawę tą od kuchni, bo wielkie miasto równa się w wielkie możliwości kulinarne. Od wyboru do koloru, od kuchni typowo polskiej, przez azjatycką, włoską a na kubańskiej kończąc. Dzięki blogowi Tasteaway, a dokładnie Natalii wiedzieliśmy gdzie warto zajrzeć by w Warszawie dobrze zjeść. I tak trafiliśmy do indyjskiej Bombaj Masala z przepysznym, egzotycznym jedzeniem i bardzo przyjemną obsługą oraz „pojechaliśmy” na Kubę do El Caribe- ponoć jedyna kubańska restauracja w Polsce- naprawdę można przenieść się tutaj do Hawany, duszą i kubkami smakowymi.

śniadanie w terefere

Indyjska kuchnia w Bombaj Masala: prawns koliwada , murgh makhani-butter chicken, mutton bombaj masala z ryżem i chlebkiem z pieca tandoor, chrupki chlebek z różnymi sosami 

Kubańska dusza w El Caribe: Ropa Vieja z batatami i Picadillo a la Habanera z Congri

Kolejną sprawą, która w Warszawie dobrze działa – naszym subiektywnym zdaniem to komunikacja publiczna- bez problemu i bez korków czy to metrem, autobusem czy tramwajem dojedziemy praktycznie wszędzie, a zwłaszcza jeśli  korzysta się jeszcze  z aplikacji na smartfona „Jak dojadę”. Wpisujesz miejsce docelowe i aplikacja rachciach wyszukuje ci najlepsze rozwiązanie komunikacyjne uwzględniając  nawet tymczasowe zmiany w rozkładach jazdy. Minusem niestety jest, że wraz z początkiem roku ZMK wycofało bilety trzydniowe, bo 24 godzinny kosztuje 15 zł. Już zanim pojechaliśmy do Warszawy przeglądając na mapie co gdzie się znajduje i jakie są odległości Tomek tylko uśmiechał się pod nosem i mówił: :...kochanie w Warszawie się nie chodzi, tylko jeździ..."
No i ostatnia nasza uwaga co do warszawskiego weekendu to sami warszawiacy. Mieszkańcy naszej stolicy niestety mało się uśmiechają, tak jakby życie ich cały czas przytłaczało. Pomimo tych ponurych min są bardzo uprzejmi. Byliśmy zaskoczeni, że ze względu na Edwarda ustępowali nam miejsce w autobusie czy tramwaju i to nie tylko osoby młode, ale również starsze.

Spacer Alejami Jana Pawła II w stronę dworca centralnego

Aleje Jerozolimskie z jednej strony nowoczesność z drugiej przeszłość

zatłoczony odcinek od Dworca Centralnego  do stacji metra Centrum 

Podsumowując nasz krótki wypad do Stolicy z małym dzieckiem, warto znaleźć jak zawsze równowagę między potrzebami malucha – typu zabawa i możliwość wybiegania się, a tym co może być interesujące dla rodziców- architektura, jedzenie itp. Typowe muzea i galerie zostawiamy sobie na czas kiedy Ed będzie na tyle kumaty, że coś z nich będzie mógł dla siebie cennego wyciągnąć.

P.S. Warszawiacy więcej uśmiechu, a wy kochani turyści pamiętajcie, że Warszawa nie kończy się na Złotych Tarasach ;)

Przydatne linki:
Centrum Nauki Kopernik: www.kopernik.org.pl 
Łazienki Królewskie: www.lazienki-krolewskie.pl 
Miejski Ogród Zoologiczny: www.zoo.waw.pl
Klubokawiarnia 8stóp: www.osiemstop.blogspot.com
Bombaj Masala: www.bombajmasala.pl
El Caribe: www.el-caribe.pl
Tasteaway: www.tasteaway.pl


Komentarze

  1. O i małpy Wam wyszły na zewnątrz. Jak mysmy byli to chyba jeszcze za chłodno było...
    A jak z kolejkami do CNK?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda była fajna nie zimno to się wszystkie zwierzaki pokazywały ;) a do CNK zawitaliśmy zaraz chyba koło 11 ww czwartek i kolejek brak do kas, ale za to masa dzieciaków.

      Usuń
  2. Pogoda dopisała :)
    Szkoda, że się nie spotkałyśmy, ja tam się uśmiecham górką za wszystkich ponuraków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super i to się chwali :) bo uśmiech na twarzy każdemu humor poprawić może :) Jak bedziemy znów się wybierać do Wawy to damy prędzej znać ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty