Śnieżny raj

     Dla jednych w naszym kraju ta zima mogła by się już skończyć, a śnieg i mróz to najlepiej niech wcale nie wracają. Dla innych tegoroczna zima w Polsce, a zwłaszcza w naszym rejonie Śląska to totalna porażka. Ostatnie lata potwierdza się nam też reguła, że jak tylko są u nas ferie zimowe to śniegu brak. Coś wtedy trzeba zrobić, zwłaszcza jak się lubi szusowanie na jednej czy dwóch deskach?? Tak, trzeba udać się w poszukiwanie śniegu, a tego akurat w Austrii w dolinie rzeki Ziller nie brak.
    
Mayrhofen
Dolina Zillertal tak bardzo nam się spodobała, że zawitaliśmy tutaj w zimowej aurze po raz trzeci i myślę, że nie ostatni. Czemu? Odpowiedź jest prosta na jednym ski pasie mamy aż 487 km nartostrad (wg zillertal.at) a w samym Mayrhofen
gdzie byliśmy jest ich 133 km, więc jak sami widzicie jest co robić. W tym roku znów powtórzył nam się scenariusz z 2011 kiedy to po raz pierwszy zawitaliśmy do Mayrhofen i na dole w dolinie panowała również iście wiosenna pogoda….Tomek stwierdził „zobaczysz rano wstaniemy i będzie wszędzie wokoło biało”….i jak by jakiś jasnowidz ani trochę się nie pomylił, śnieg padał nie tylko przez noc ale również przez kolejne dwa dni a temperatura spadła bardzo przyjemnie poniżej -10stC. Tak samo praktycznie było i tym razem, ale przynajmniej nie było mgły na stoku jak w zeszłym roku kiedy jednego dnia szusowania nie widziałam Tomka, który jechał raptem parę metrów ode mnie. Śnieg gwarantowany to prawda z pogodą już gorzej. Osobiście nie lubimy zjeżdżać po śniegu mokrym jak to ma miejsce na free ski we Włoszech na początku kwietnia, co z tego że człowiek przyjedzie opalony skoro jadę na narty po to by szusować a nie się opalać. Pocieszał nas jednak fakt, że jeżeli nie spodoba nam się na sokach wokół Mayrhofen zawsze możemy wybrać się na lodowiec Hintertux, a tutaj to na nartach śmiga się przez cały rok. Będąc tutaj już w poprzednich latach mogliśmy na własnej skórze się przekonać, że na lodowcu faktycznie jest w zimie bardzo „lodowato” – temperatura na ponad 3000 m npm sięgała prawie -22stC. O transport na lodowiec też nie trzeba się martwić, bo w cenie skipassu ma się do dyspozycji za free miejscowa komunikację - czy to pociągiem czy autobusem dowiozą nas wszędzie i praktycznie pod sam wyciąg. W słoneczną pogodę oprócz lodowca Hintertux polecamy Wam udać się z Horberg kolejka 150er Tuxer na Wangelspitze i skierować się pod Rastkogel- stosunkowo mało ludzi i piękna szeroka nartostrada zwłaszcza czerwona trasa nr 2. Naszymi ulubionymi trasami na Penken są czerwona trasa nr 27- nieco na uboczu oraz czerwona trasa nr 11. Dla odważnych Penken ma do zaoferowania czarną trasę Harakiri z 78% nachyleniem stoku- ponoć jest to najbardziej stromy zjazd w Austrii. Z kolei na Ahornie wymienili w tym roku 2 krzesełkową kolejkę Ebenwald na 6-cio z podgrzewanymi siedzeniami i zarazem wydłużyli do 2,5 km naszą ulubioną na tej stronie wzgórza czerwoną trasę nr 4. Przy sprzyjających warunkach z samego szczytu Ahorn można zjechać 5 km czerwoną trasą pod stację dolną gondoli, czyli do doliny. To by było w sumie tyle co do naszych naj naj naj ulubieńszych tras na stokach w Mayrhofen- oczywiście jest to nasza subiektywna ocena.
Chwila przerwy
Zachód słońca na Penken
widok z Wangelspitz
w stronę Rastkogel
Z widokiem na trasę nr 27- Horberg
Trasy na lodowcu Hintertux
Widok z lodowca Hintertux
idealna pogoda- lodowiec
czyż nie pięknie?
wygibasy w Vans Penken Park
Słynna Harakiri
Mapka z zaznaczonymi na żółto naszymi ulubionymi trasami
      Tym razem nie wybraliśmy kwatery w Burgstall (jak latem)skąd do centrum Mayrhofen było by jakieś 3 km, ale udało nam się wynająć fajny drewniany domek dla 4-5 osób praktycznie 400m od wyciągu Penken, a tym samym od centrum miasta, gdzie oferta gastronomiczna i Apres Ski jest dużo większa i ciekawsza. Lokalizacja ta okazała się też fajna z punktu widzenia osoby nie jeżdżącej, bo jak wiecie nasz kochany prawie 2 letni Edurado oczywiście pojechał z nami i razem z mamą i siostrą zmieniałśmy się opieką nad nim tak by każda mogła trochę poszusować. Jakieś 100-200m od naszego domku było podziemne przejście, które prowadziło na drugą stronę jezdni, później wystarczyło jedynie przejść przez mostem nad Zillerem i już praktycznie teleportowaliśmy się na fajną śnieżkę spacerową wzdłuż lasu w stronę Burgstall. Taki spacer dobrze robił nie tylko Edusiowi ulokowanemu w udostępnionych przez naszego gospodarza sankach, ale i naszym zmęczonym nogą. Kolejną możliwością z jakiej skorzystaliśmy to był prawie 6km spacer wzdłuż rzeki Ziller i wejście na Burgschrofen w Burgstall-kopiec na kilku hektarowym płaskoniżu z małą, ślicznie oświetloną kaplicą. 

Rzeka Ziller w zimowej krasie
Spacerowa ścieżka na obrzeżach Mayrhofen
Spacerkiem w stronę Burgstall
mama pcha a mały słodko śpi
Zimowa aura doskonała
Burgschrofen, Burgstall

     Dla nie jeżdżących Mayrhofen Bergbahnen oferują również możliwość wjechania kolejką i skorzystania z tzn. opcji spacerowej (mała zniżka z kartą gościa, którą otrzymujemy u gospodarza). Na Ahorn, który jest zwany jako Genießerberg, czyli górą wypoczynku jest specjalnie wytoczona dla nie jeżdżących na nartach czy snowboardzie godzinna trasa do zimowego wędrowania, a jako szczytem kulminacyjnym jest zwiedzanie White Louge czyli fantazyjnie zrobionego iglo z lodowym barem na zewnątrz i leżakami dla relaksu. W White Lounge można nawet spędzić niezapomnianą noc z dyskoteką w igloo i noclegiem, jednak cena 139 euro (od osoby w pakiecie basic) nas nieco odstraszyła. Na Ahornie mieliśmy też możliwość być wszyscy razem, bo tak kiedy 4 z nas dorosłych jeździli jedna osoba zostawała z Edusiem w domku. Największą atrakcją dla Edusia i strachem dla mnie był krótki (400m) przejazd do schroniska Ahornhuette z White Lounge nartami z młodym na plecach.

bar zimowy przed igloo White Lounge
Przygotowania do zjazdu
Edi - pierwszy zjazd na nartach 
     Już we wcześniejszym poście o naszym letnim wyjeździe do Austrii pisałam cosik o jedzeniu i piciu. Teraz nieco tylko wspomnę jak to jest z tym jedzeniem i piciem na stoku. Otóż na stoku w Austrii króluje piwo zwłaszcza Weissbier (piwo pszeniczne), rozgrzewająca Jagatee i grzaniec, a pomimo tego nie spotkaliśmy się by na stoku były osoby pijane, czy też patrolowali stoki policjanci na nartach jak w Polsce. Jest wszystko, ale z umiarem. Bez umiaru to dopiero zaczyna się impreza na Apres Ski już po zamknięciu kolejek na dole w miasteczku wtedy zdarza się nawet, że szaleńcy zjeżdżają na nartach centrum miasta w stanie bardzo wskazującym. Schroniska na stokach z reguły zapełniają się po same brzegi w porze obiadowej, a to wszystko dzięki w pełni wyposażonemu zapleczu gastronomicznemu- zjemy tutaj od prostych dań jak kiełbaska z bułką i musztardą po kompletny obiad składający się z zupy i pierwszego dania. Naszą ulubioną przekąską na stoku były bułki z Leberkäse jest to pieczeń głównie z mięsa wieprzowego i wołowego z dodatkiem wątroby (ale jest jej zaledwie parę procent) zapieczona w prostokątnej formie. Wyglądem co prawda nie powala ale smak cudny- najlepsze Leberkäsebrötchen można kupić za małe pieniążki zaraz obok dolnej stacji Penken w firmowym sklepie mięsnym Gasser.
Firmowy sklep mięsny Gasser, gdzie sprzdają m.in. przepyszne Leberkaesebroetchen 
Weissbier (piwo pszeniczne)

Zasłużona przerwa i oczekiwanie na "złoty napój"
W knajpach na stoku w porze obiadowej zawsze pełno
  Ogólnie wyjazd zaliczamy do udanych chociaż prawdę mówiąc pogoda mogła tym razem być ciut lepsza, ale i tak nazjeżdżaliśmy się dużo, że każdego ranka nieźle nas nogi bolały a zakawsy odpuściły dopiero w Polsce. Edusiowi też musiało się bardzo podobać, bo każdego ranka kiedy my zbieraliśmy się na stok on sam przynosił swoje buty, szalik, czapkę, rękawice i mówił „ublać! na dwól!”.

Przydatne linki:
Mayrhofner Bergbahnen
Mayrhofen
Zillertal
Gästehaus & Ferienhäuser Martinus
Gasser

Komentarze

  1. Ale pięknie... Chcę tam na wakacje!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gorąco polecamy zarówno w zimie jak i w lecie :)

      Usuń
  2. Byłem kilka lat temu w Austrii na nartach w Zell am See - równie piękne miejsce jak Mayrhofen, polecam Wam sprawdzić :) oprócz super tras to samo miasteczko jest magiczne i zapiera dech w piersiach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Znajomym kiedyś znalazłam tam noclegi, ale faktycznie osobiście tam nie byliśmy :) trza to sprawdzić

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty