Przygotowania. Ubezpieczenie i pakowanie

    Wbrew pozorom lubię planowanie, przygotowania a nawet pakowanie się przed podróżą Jak wiecie właśnie szykujemy się do wyjazdu narciarskiego do pięknego Zillertal w Austrii w sumie będzie to już nasz trzeci wyjazd tam na narty a jak pamiętacie w zeszłe wakacje byliśmy tutaj również w okresie letnim o czym możecie przeczytać tutaj tutaj
       Dziś chce wam przedstawić jak to u nas wygląda z końcowym etapem przygotowań do wyjazdu.
     Bardzo ważnym elementem wyjeżdżając na narty chociaż nie tylko zawsze wyjeżdżając w jakąkolwiek podróż czy to krótką czy dłuższą do innego Państwa wykupujemy dobre UBEZPIECZENIE.  A już koniecznie na mniejsze nawet jednodniowe wypady do Czech warto zabrać ze sobą kartę EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego) która jest ważna przez 6 miesięcy a zawsze lepiej dmuchać na zimne. Kupując ubezpieczenie warto porównać różne polisy i wybrać optymalną dla siebie. My jadąc tym razem na narty do Austrii główny nacisk kładliśmy na to by koszty leczenia (KL) by były w miarę wysokie i zawierały również w pakiecie Ratownictwo, bo ponoć nawet kilkuminutowy lot helikopterem może kosztować nas 5 000 Euro (bez ubezpieczenia), tak samo ważne jest by mieć wysokie ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej, gdyż wypadek na stoku może nas słono kosztować bo nie tylko sami możemy potrzebować opieki lekarskiej, ale również poszkodowana przez nas osoba, ba poszkodowany może nawet domagać się od nas odszkodowania.
Powiedzmy sobie szczerze mało kto z nas czyta Ogólne Warunku Ubezpieczenia a powiem wam, że koniecznie trzeba to zrobić zanim wykupimy  polisę zwłaszcza na jadąc narty. Sama przekonałam się, że warto. Znalazłam tanią ofertę polisy z wysokim OC na 50 000 Euro, ale po przeczytaniu OWU okazało się, że to OC nie działa na stoku i że dodatkowo trzeba dokupić OC Sportowe, więc oferta już tak atrakcyjna finansowo nie była. Pamiętajcie również by rozważyć różne opcje ubezpieczenia. Wyszukując ubezpieczania dla nas tj. my ATE+2 dziadków okazało się, że czasem wychodzi taniej zawrzeć dwie niezależne umowy niżeli jedną. Okazuje się, że większość ubezpieczycieli Rodzinę traktuje jako 1 lub 2 rodziców+ dzieci i wtedy jest zniżka 20% z kolei zawierając jedną umowę z dziadkami jesteśmy traktowani jako grupa i o zniżce już mowy nie ma. Jedynym ubezpieczycielem z jakim się spotkałam, który dziadków zalicza do rodziny i daje 20% zniżki to PZU.  I jeszcze jedno będąc u agenta ubezpieczeniowego nie dajcie sobie wcisnąć dodatkowych  pakietów jeśli ich naprawdę nie potrzebujecie. Niestety, a może raczej stety  nie do końca mogę się wypowiedzieć czy wybrane przez nas plisy ubezpieczeniowe były dobre, bo jak dotąd nie musieliśmy z nich korzystać. I oby tak dalej.
Lista by niczego nie zapomnieć
bajzel - i to wszystko ma się zmieścić w 2 torbach
A jednak się udało, jeszcze tylko kosmetyczkę się dorzuci i buty i sprzęt narciarski i będzie cacy
Pakowanie. Zanim przystąpimy do pakowania zawsze robię sobie listę co trzeba zabrać i dzielę ją na 4 części oddzielnie lista z rzeczami dla Tomka, Edwarda i dla mnie oraz wspólna lista głownie z elektroniką. Naprawdę ułatwia to pakowanie, oczywiście lista jest również weryfikowana podczas przygotowania ubrań czy też innych rzeczy. Pewnie też zawsze tak macie że zabieracie ze sobą dużo więcej niżeli naprawdę potrzebujecie, dlatego jak już wyciągniemy wszystkie klamoty, które chcemy zabrać ze sobą robimy selekcję, a szczerze mówiąc nawet jeśli zabierzemy ze sobą o T-shirt za mało zawsze możemy sobie przeprać na szybko na miejscu. Dobrym pomysłem by zminimalizować bagaż to zamiast brać dziesiątki kosmetyków dla niej, dla niego i dla dziecka warto rozważyć zabranie ze sobą kosmetyków unisex i miniaturek, bo czy na pewno na tygodniowy wyjazd potrzeba nam specjalnie oddzielnego dla niej i dla niego  żelu pod prysznic czy też 400ml szamponu i czy aby konieczna jest odżywka itp. a zamiast balsamu można przecież przez ten tydzień używać kremu pielęgnacyjnego dziecka. Nie zabieramy ze sobą również ręczników, bo są w ofercie wynajętego mieszkania. Podobnie minimalizujemy elektronikę zamiast kilku ładowarek zabieramy ze sobą najbardziej uniwersalną, którą można wykorzystać również jako kabel USB do komputera. A no komputer też bierzemy ze sobą, ale zamiast laptopa zabieramy mały netbook, taa powiecie i tak za duży lepiej tablet, ale jakoś nie umiem się do nich przekonać. Pakując rzeczy często zastanawiam się jak tu urozmaicić 8 godzinną jazdę prawie 2 letniemu szkrabowi, dlatego netbook’a faszeruję bajkami, zabieramy ze sobą kilka małych autek i koniecznie książeczki z bajkami i edukacyjne np. zagadki Czu Czu i zawsze staram się kupić jakąś nową małą zabawkę lub książeczkę, którą później Edi dostaje w samochodzie jak zaczną nudzić go baje. 

Tak pokrótce moi drodzy wygląda nasze przygotowanie do wyjazdu i scenariusz jak powyżej powtarza się praktycznie zawsze kiedy gdzieś jedziemy na dłużej. Oczywiście przy wyjazdach nie-samochodowych staramy się zabierać ze sobą jak najmniej rzeczy. No niestety wyjazd na narty ma ten urok do siebie, że choćby nie wiem jak uszczuplić bagaż to i tak zawsze go masa będzie, bo to czy kombinezony czy kilka par skarpet narciarskich na zmianę, bielizna termoaktywna nie wspominając już o sprzęcie narciarskim.... 

Komentarze

Popularne posty