Subiektywnie o Maderze

Ostatnio braliśmy udział w konkursie organizowanym przez firmę ECCO i blog Los Wiaheros, którego wymogiem było przesłanie jednego zdjęcia ukazujące nasze wyjątkowe i magiczne miejsce. Zaraz na myśl przyszła nam Madera, która jest dla nas (jak na razie) uosobieniem raju. Z tęsknoty za tą wspaniałą wulkaniczną wyspą powstał pomysł by Wam napisać o niej. Co prawda byliśmy na Maderze kiedy jeszcze w ATE-trips nie było "E", ale myślę, że takie powspominanie też ma swój czar. Dziś przedstawiamy pierwszy post.

Madera to bujna zieleń, wzburzone fale, czarny piasek, zwinne jaszczurki, zapach liści laurowych i miodowo-cytrynowy smak ponchy.

Na to małą portugalską wyspę na Oceanie Atlantyckim trafiliśmy przypadkowo, kiedy to podczas wyszukiwania oferty wakacyjnej na jednym z portali internetowych wyskoczyła reklama nowego kierunku turystycznego z Polski. Była to oczywiście Madera. Zaciekawiona zaraz zaczęłam szukać informacji na temat tej wyspy i wraz z pierwszymi zdjęciami można powiedzieć zakochaliśmy się od pierwszego ujrzenia. W sumie tą oddaloną o 500km od wybrzeża Afryki wyspę zwiedziliśmy już dwukrotnie i jeszcze mamy ochotę na więcej, dlatego też planujemy tam znów pojechać w najbliższych latach.
Strelicja- symbol Madery

Wszechobecne jaszczurki
Łódź rybacka w Camara do Lobos- wiosce "urlopowej" Churchill'a
Wpis ten będzie krótkim opisem atrakcji maderiańskich i myślę, że będzie dobrym zbiorem informacji dla osób, które nabiorą ochoty by tam pojechać.

Miejsca warte zwiedzenia:

Lewady- to prawie 2500 km kanałów, które kiedyś służyły do transportu wody z górnych partii wyspy w celu nawadniania niższych partii, na których rosły m. in. plantacje bananowców. W celu utrzymania drożności, zbudowano wzdłuż kanałów ścieżki, które teraz służą jako ścieżki turystyczne. My zwiedziliśmy parę lewad, z czego najbardziej podobała nam się Levada do Furado- prowadzi ona z farmy pstrągów w Ribeira Firo do Porteli oraz Levada do Caldeirão Verde, która rozpoczyna się w schronisku stylizowanym na domki z Santany, a kończy się pięknym wodospadem, którego ściany pokryte są zieleniną i to właśnie tworzy ten „zielony kocioł” (tak brzmi nazwa lewady w tłumaczeniu polskim)

Strome zbocza podczas spaceru Levada do Furado
Levada do Furado- przejrzysty tunel
Levada do Furado- pierwotny las jak za czasów Hobbita
Levada do Furado- z dużej lewady zrobił się mały strumyczek
Początek Levady do Caldeirao do Verde
Schronisko w parku leśnym Queimadas
Levada do Caldeirao do Verde- spacer może być bardzo śliski więc warto mieć dobre obuwie
Levada do Caldeirao do Verde- dobre i stabilne zabezpieczenia
Levada do Caldeirao do Verde- zdjęcie zrobione w jednym z tuneli 
Caldeirao do Verde, punkt kulminacyjny lewady czyli Zielony Kocioł
Ponta de São Lourenço- to najbardziej wysunięty na wschód półwysep Madery i najmniej zielona część wyspy. Ze względów na półpustynny klimat nie ma tutaj wybujałej zieleni, z której słynie wyspa. Jednakże spacer po tej brunatno-czerwonej, spalonej od słońca ziemi ma swój urok. Należy jednak pamiętać by zabrać ze sobą dużo wody na ten 8 km spacer, bo tutaj nawet w październiku słońce grzało jak na pustyni. I ważne również jest jeśli chcemy wspiąć się na wyższe wzniesienia półwyspu należy mieć obuwie trekkingowe na pewno nie ryzykujmy wspinaczki stromym zboczem w japonkach. Fajnie jest tutaj również, bo można dla ochłody zejść do jednej z kilku zatoczek i zanurzyć się w oceanie.

Ostre skały na Ponta de Sao  Lourenco
Ponta de Sao  Lourenco- czyż nie piękny widok
Ponta de Sao  Lourenco- widok ze wzniesienia w głąb wyspy
Ponta de Sao  Lourenco- widok w stronę oceanu
Ponta de Sao  Lourenco- półwysep jakby nie należący do Madery - brak zieleni
Ponta do Prago – to najbardziej wysunięty na zachód kraniec wyspy i już bardziej nie mógł różnić się od swego przeciwległego konkurenta. W przeciwieństwie do Ponta San Lourenco mamy tutaj do czynienia z klifowym, zielonym wybrzeżem, gdzie znajduje się również latarnia morska. Warto udać się tutaj na magiczny zachód słońca. Niedaleko Ponta do Pargo znajduje się fajna restauracja Casa de Chá O Fio gdzie zakosztowaliśmy najlepiej przyrządzonego bacalhau (dorsza) jaki w życiu jedliśmy i to z cudownym widokiem na ocean. Bardzo gorąco polecamy.
Wysokie klify zachodniego wybrzeża- Ponta do Prago
Najlepszy dorsz na Maderze w Casa de Chá O Fio
Zachód słońca na Ponta do Prago 
Prainha- to ponoć jedyna, prawdziwa, naturalnie piaszczysta plaża na Maderze. Co ciekawe nie ma tutaj złotego drobniuteńkiego piaseczku, a jest to czarny po wulkaniczny miszmasz, przypominającym nieco fusy z kawy. Tą małą, ale dobrze zaopatrzoną w bar plażę nie sposób zauważyć z drogi, ale znajdujące się na drodze miejsca wydzielone na parking wskazują nam, że jesteśmy w dobrym miejscu. Po zaparkowaniu samochodu lub wyskoczeniu z autobusu wystarczy już tylko kilku minutowy spacer w dół dolinki i jesteśmy na plaży. Nie zdziwcie się, że kiedy przyśniecie na cieplutkim słoneczku obudzicie się w towarzystwie małych jaszczurek, które są bardzo ciekawskie i lubią piwo.

Prainha widok z trasy
Czarny wulkaniczny piasek na Prainha
Naturalnie piaszczysta plaża
Jest i zaopatrzenie, więc jest bardzo dobrze
Curral das Freiras- czyli Dolina Zakonnic, która są nazwę zawdzięcza uciekającym przed piratami w XV wieku zakonnicom. Wybierając się już tutaj, nie warto jedynie zrobić pamiątkowe zdjęcia doliny z punktu widokowego Eira do Serrado (1095 m npm), ale pokusić się na spacer do miasteczka wśród drzew kasztanowych i laurowych. Będąc już w miasteczku należy udać się do kawiarni w celu zasmakowania miejscowej specjalności czyli ciasta kasztanowego oraz domowych likierów: miętowego, kasztanowego czy też bananowego- wszystkie mega słodkie.
Widok na dolinę z Eira do Serrado
Ruszamy do miasteczka 
Droga do Curral das Freiras wśród drzew laurowych
Droga do Curral das Freiras  
Pico Ruivo- jest to najwyższy szczyt Madery i mierzy 1861m npm. Prowadzą na nią dwa szlaki dłuższy 12 km i bardziej wymagający z Pico do Arieiro oraz krótszy, spacerowy, pięciokilometrowy z Achada do Teixeira. Ważne jest by udać się na szczyt, z którego rozpościera się ponoć cudowny widok na wyspę wcześniej rano lub wieczorem. Pisze „ponoć” bo byliśmy na szczycie dwukrotnie i zawsze zastała nas tam mgła. Ważne jest by się dobrze ubrać. My opuszczając Funchal o 8.00 rano mieliśmy temperaturę w granicach 20 st. C a kiedy dotarliśmy samochodem pod schronisko pod Pico do Arieiro temperatura spadła do 8 st C!!!!
Spacerowa droga na szczyt z Achada do Teixeira.
Trasa ta jest do pokonania w sumie w 45 min w jedną stronę
Mglisty szczyt pico Ruivo
Trasa spod schroniska pod  Pico do Arieiro
Znak niebios?
Widok na  Pico do Arieiro
Dłuższa trasa jest bardziej wymagająca

Powulkaniczny masyw górski Madery
Schody do nieba?
Port Moniz- to kurort znajdujący się na zachodnim wybrzeżu Madery i można do niego dojechać widowiskową „Antiga 101” czyli starą Północną Drogą Nabrzeża, która wryta dosłownie jest w klify północnego nabrzeża, z licznymi ręcznie kutymi tunelami i darmowym myciem auta w postaci wodospadu. Jadąc tą drogą aż strach pomyśleć, że za nim wybudowano Via Rapida (czteropasmowa autostrada) droga ta była dwukierunkowa i jeździły po niej autobusy!!! W samym Port Moniz polecamy zwiedzanie Aquario da Madeira z pięknymi okazami fauny morskiej, które znajduje się w byłej zrekonstruowanej fortecy , chroniącej miasto niegdyś przed piratami oraz koniecznie warto zaznać ochłody w Piscinas Naturais, czyli naturalnych basenach skalnych.

Antiga 101- stara Północna Droga Nabrzeża
Trąbieniem sygnalizowano wjazd w tunel
Warto zatrzymać się w czasie jazdy by pozachwycać się takimi widokami
Możemy tutaj dostrzec wyrytą skalną drogę Antiga 101
Na zachodnio-północnym wybrzeżu fale są bardziej spektakularne
Piscinas Naturais
Funchal- stolica i serce Madery, chociaż nie jest usytuowana centralnie. Na miasto to warto poświęcić nawet 3 dni a najlepiej mieszkać tutaj w centrum wydarzeń dosłownie- ale o noclegach na Maderze będzie kolejny post. My polecamy we Funchal następujące „atrakcje”:
-  Zona Velha ze słynną ulicą Rua de Santa Maria z licznymi barami i restauracjami, którą tworzą wąskie uliczki z częściowo zaniedbanymi budynkami i typowo szaro-białymi chodnikami z bazaltu i wapnia.
Pięknie zdobione chodniki w centrum Funchal
Zona Velha nocą
Spacerując Rua de Santa Maria
-  Parki miejskie w szczególności Park św. Katarzyny ( Jardim de Santa Catarina) z licznymi fontannami, roślinami, które u nas znamy jako „doniczkowe”, a tutaj rosną w naturalnym środowisku w wersji MAXI i pięknym widokiem na port, oraz Park św. Franciszka (Jardim de Sao Farncisco) z miłym barem wśród pędów bambusa.
Widok na port w Funchal 
Park św. Katarzyny
Odpoczynek w parku
i pyszne piwo Coral w Parku św. Franciszka
-  Mercado dos Lavardores- przeżyjecie tutaj euforię barw i smaków. Ceny naszym zdaniem są tutaj pod turystów, ale handlarze z przyjemnością dają zasmakować w różnorakich u nas nie spotykanych owoców czy warzyw takich jak krzyżówka marakui z pomidorem czy bananem lub owoc- rośliny u nas typowo doniczkowej monstery
Kolorowy Mercado
Kwiaciarki w ludowych strojach przed wejściem do hali targowej
Różne krzyżówki marakui 
ogniste piekności
-  Adegas de Sao Francisco inaczej zwane jako “The Old Blandy Wine Lodges” za 5 Euro (cena z 2009) można zwiedzić winnice z przewodnikiem, które kończą się degustacją dobrze znanego już z licznych restauracji wina madera.
wino Madera leżakuje w wysokich temperaturach 

Monte – czyli wzgórze górujące ponad Funchal. Można się na niego dostać kolejką górską i stamtąd pozwiedzać słynny Ogród Tropikalny Monte Palace lub tak jak my wjechać kolejką do góry zobaczyć kościół Nossa Senhora i po przechadzać się po parku miejski, którego podporą jest stary wiadukt kolejowy, a później zrelaksować się pijąc tutejsze piwo. Czego na pewno nie polecamy to pieszej drogi w dół (do Funchal) gdyż jest ona bardzo ruchliwa.
Jazda kolejką z Funchal na Monte
kościół Nossa Senhora
park miejski na Monte

Komentarze

Popularne posty