Weekendowa Praga

     Nadciągał długi weekend listopadowy, więc postanowiliśmy wyruszyć z domowego zacisza w siną dal. Do wyboru był: Wiedeń, Budapeszt, Berlin i Praga. Wybór padł na Pragę, bo w sumie z wszystkich wybranych opcji przejazd i zakwaterowanie wychodziły najtaniej i nie trzeba było jechać własnym samochodem tylko wygodnie pociągiem z Bohumina. Po raz pierwszy w Pradze byłam w 2000 roku, przejazdem, zatrzymałam się na 4 godziny w trakcie podróży do Włoch, kiedy to szukaliśmy z Tomkiem po Václavskim Náměstí szczoteczki  do zębów, której zapomniałam w domu. 

Chłopaki w Leo Express

na dworcu w Pradze
Szczęśliwym przypadkiem i całkowicie nieświadomie wybraliśmy na miejsce noclegowe pokój w ponoć kultowej dzielnicy Pragi- Žižkov, która obecnie robi furorę wśród turystów. Dużo na temat tej dzielnicy Pragi rozpisywał się pan Mariusz Szczygieł na swojej stronie. Na Žižkovie jest największe skupisko knajp w Pradze, ba nawet chyba w samej Europie. Czyżby podświadomość kierowała naszym wyborem? Raczej nie, bo przecież pojechaliśmy z Edusiem. W każdym bądź razie lokum było na tyle dogodne, że mieliśmy blisko do metra, które przez te 4 dni stanowiło nasz główny środek transportu z Žižkova do centrum. 

Wieża telewizyjna na Żiżkov w drodze do mieszkania
Wieża telewizyjna na Żiżkov
Zjeżdżamy do metra
Ed w metrze
Zwiedzanie Pragi zaczęliśmy od miejsca, gdzie Libusza, założycielka rodu Przemyślidów- pierwszych władców Czech, przewidziała świetność Pragi. Vysehrad to spokojne miejsce z dala od zgiełku i tłumu turystów, ze wspaniałym widokiem na Pragę. Specjalnie pod kątem Edusia wybraliśmy to miejsce, gdyż szukaliśmy fajnego miejsca gdzie mógłby się wyszaleć nasz synuś. Tutaj znaleźliśmy dzięki stronie zlotapraga.pl drewniany plac zabaw stylizowany na twierdzę.  Tutaj nie tylko zahaczyliśmy o wspomniany plac zabaw, ale również pospacerowaliśmy w stronę kościoła św. Piotra i Pawła by oddać się refleksyjnemu nastrojowi spacerując pomiędzy nagrobkami na cmentarzu przy kościelnym, gdzie pochowani są artyści i osoby zasłużone dla Czech. Można powiedzieć, że  cmentarz na Vysehradzie to takie praskie powązki. 

Vysehrad
Rotunda Św. Marcina
Widok na Pragę z Vysehradu
Cmentarz pod kościołem św. Piotra i Pawła
gdzieś na Vysehradzie
Cieszymy się, że zaczęliśmy zwiedzanie Pragi od Vysehradu, bo spacerując nabrzeżem Wełtawy mogliśmy spokojnie "wtopić" się w strumień turystów. Ogólnie byłam przekonana, że w listopadzie to będzie mało turystów w Pradze, nic bardziej mylnego. Słynny Most Karola i Staroměstské náměstí było bardzo zatłoczone, aż strach pomyśleć jakie tłumy są tutaj w sezonie. Jedankże obie wcześniej wspomniane atrakcje praskie trzeba zwiedzić. 
Most Karola ma to do siebie dobre, że nie jeżdżą tutaj samochody, ale dziecka samego tutaj puszczać nie radzilibyśmy, gdyż panuje tutaj niezły tłok zarówno turystów jak i żebraków i praskich artystów. Tak więc przynajmniej raz przejść się tutaj wypada, pomimo tłumów. 
Staroměstské náměstí to kolejny turystyczny i "żebrakowy" punkt kulminacyjny. Nie mówimy, że Rynek Starego Miasta nie zrobił na nas wrażenia swą architekturą wraz z Kościołem św. Mikołaja i Kościołem Tynskim (Kostel Panny Marie pred Tynem), ale z reguły nie lubimy tłoku. Zdziwieni byliśmy nawet, że można bez problemu (uiszczając mała zapomogę) zwiedzić Kościół Tyński, chociaż w przewodniku National Geographic pisze coś innego. A no i będąc już na Staroměstské trzeba koniecznie zobaczyć Orloj'a- zegar ratuszowy, który po raz pierwszy zainstalowano w 1490 roku, a jego twórcę ponoć racy miejscy kazali oślepić by nie zbudował drugiego takiego. O pełnej godzinie zbierają się przed zegarem turyści by podziwiać  króciutki pochód Apostołów na szczycie zegara.

na Moście Legii
nabrzeże Wełtawy
promenada nad Wełtawą
Artyści na Moście Karola
widok z Mostu Karola
Staromiejska Brama Mostowa
Most Karola
Pomnik Karola
My- wiadomo gdzie
na moście Karola
Widok na Nove Mesto
Kościół Tyński
Kościół św. Mikołaja
Teraz przedstawimy Wam miejsca w Pradze, które nam się bardzo spodobały i te które nas nieco rozczarowały. Zacznijmy od tych przyjemnych, czyli Mala Strana i Josefov.
Spacer po Malej Stranie rozpoczęliśmy od poszukiwania placu zabaw,  a to dlatego, że dzień wcześniej jak wariaci lataliśmy za czynnym placem zabaw, bo okazało się, że dwa fajowe place na Kampie i Detsky Ostrov są zamknięte z powodu powodzi ???? ( chyba mowa tutaj o tej sprzed lat) Tym razem po wyjściu z metra upewniliśmy się, że Vojanovy Sady są czynne i  jest tam plac zabaw. Niestety w Pradze część ogrodów w okresie zimowy jest zamknięta jak ogród Wallensteina czy też ogród przy Praskim Zamku. Ale wracając do Malej Strany, dzielnica ta urzekała nas przepiękną architekturą. Praktycznie od końca XVIII wieku nie powstały tutaj prawie żadne nowe budowle. Pełno tutaj pałaców i pałacyków, które dziś są siedzibami ambasad czy też jak Pałac Wallensteina senatu. Dużo domów posiada unikalne godła jak dwa słońca, zielony rak, które kiedyś miały pomóc w identyfikacji danego domu- adresu. Warunkiem ciszy i spokoju na Malej Stranie jest zwiedzanie jej z dala od pięknej i turystycznej ulicy Nerudy i Malostranské náměsti. 
Kolejnym ciekawym miejscem w Pradze była dla nas dzielnica byłego getta żydowskiego Josevof. Choć przyszło nam zwiedzać ją w deszczu to i tak miało to nie jako swój urok. Nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie Muzeum Żydowskiego i Synagog, bo zakup biletu do najtańszych nie należał, choć z perspektywy czasu zastanawiamy się czy nie warto było by zwiedzić Josefov tzn Muzeum Żydowskie w zamian za Hradczany (o tym później). Kamienice w Josefov zostały wzniesione pod koniec XIX wieku, kiedy to władze miejskie zdecydowały się na wyburzenie ruder getta , które ze względu na brak kanalizacji zagrażały zdrowiu mieszkańców jednie ostało się parę budowli starego getta jak synagoga Staronowa czy tez cmentarz żydowski, gdzie na mały skrawku ziemi pochowano prawdopodobnie około 100 tyś. ludzi.

Vojnovy sady
Mala Strana
Mala Strana tuż obok Mostu Karola
Mala Strana ul Nerudy
Mala Strana- Pałac  Nostitzów
gdzieś na Mala Strana
Mala Strana - ambasada Italy 
Mala Strana - ulica Nerudy
Mala Strana widok na Rudolfinum
Rudolfinum
mokniemy pod Rudolfinum
Josefov- żydowski cmentarz
Josefov- Muzeum Żydowskie
Josefov 
Josefov
Josefov
Następnym punktem, który trzeba zwiedzić  po raz pierwszy w Pradze to Hradcany. Hradczany można zwiedzać: a) za free, b) małe zwiedzanie za 250 KCZ, c) duże zwiedzanie za 350KCZ. My wybraliśmy opcję "b" czego w sumie żałujemy , bo opcja "a" w zupełności by wystarczyła. "Małe zwiedzanie" obejmowało: Katedrę Św. Wita, do której można wejść za free bez dokładnego zwiedzania wnętrz, Zamek Królewski- duża sala balowa i parę komnat ( nie można robić zdjęć), romański kościół św. Jerzego i słynna Złota Uliczka- z wystawą zbrojeń i pokazem jak mieszkali dawniej ludzie. Nic specjalnego szczerze mówiąc, biorąc jeszcze pod uwagę ilość turystów. Za free widzisz to samo praktycznie. Wiec to taki nasz nie wypał. Za to Edi w nosidle turystycznym wzbudzał zachwyt....oh i ah i zdjęcia mu robili. 

Hradczany - Pałac Praski
Hradczany - Pałac Praski- zmiana warty
Hradczany katedra Św. Wita
 katedra Św. Wita
witraż w  katedrze Św. Wita
widok z zamku praskiego na Pragę
widok z zamku praskiego na Pragę
Złota Uliczka
W sumie w ciągu tych czterech dni pokonywaliśmy piechotą trasę jakieś ok 17 km dziennie. Praga wcale nie jest aż taka duża jak to wygląda na mapie, myślisz że do danej atrakcji masz daleko a tu bach ona jest przed tobą. Trzeba się jedynie wyposażyć w dobrą mapę i wszędzie dotrzemy stosunkowo łatwo, chyba, że biegasz jak szalony szukając placu zabaw dla twego malucha czy też toalety.

Wieża Prochowa i Obecni Dum
Namesti  Republiky
Karlovo namesti 
Vaclavske namesti wieczorem
Vaclavske Namesti
Plac Zabaw na Slovansky Ostrov
Plac zabaw na Vojanowy Sady
Jeszcze jedną myślimy, że ważną sprawą jest stołowanie się w Pradze. Aby ułatwić sobie życie nie ganiać za stosunkowo przystępnymi i fajnymi kawiarniami, restauracjami i barami skorzystaliśmy z Tripadvisor oraz już wcześniej wspomnianych stron. W sumie w 90% nasze decyzje były trafne co do wyboru lokum na zjedzenie i zrelaksowanie się.

kawa i kakao w Tri Cafe
 Tri Cafe
Leosiem do domku
Ogólnie polecamy wyjazd do Pragi na dłuższy weekend, tyle starczy. Co prawda nie widzieliśmy wszystkiego, ale jak to mówi Tomek"trzeba zostawić sobie coś na kolejny raz", bo przecież Praga jest tak blisko nas, a jak Edward podrośnie i nie będzie grzecznie chciał siedzieć w nosidle to w Pradze zostało nam parę atrakcji dla niego jak wzgórze Petrzin, Labirynt Lustr, Zoo Praskie itp.

Komentarze

  1. Mała Strana Rulezzzz :-)
    Mam nadzieję, że potarliście co trzeba na Moście Karola :-)
    Bardzo fajny opis...a foteczki rewelka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym tarciem to nie było tak łatwo, bo tłumy pocierających były, a my raczej staraliśmy się unikać zatłoczonych miejsc, dlatego Most Karola przechodziliśmy ekspresem :)

      Usuń
  2. Następnym razem pisz jak bedziesz gdziekolwiek w Czechach ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty