Rowerem po "naszych" terenach

Mieszkamy na terenie przygranicznym z Czechami, dlatego też często jeździmy rowerem zarówno po naszych polskich terenach jak i po sąsiadów. Miałam dziś wolny dzien i piekna pogoda zaa oknem miała być więc powstał plan: zbieram dziecko do vozika i wio przed siebie na rowerze. Celowo piszę tutaj vozik, bo tak mówimy na przczepkę rowerową Edusia, a przyjęło się to z tego, że Crozzer'a zakupiliśmy w Czechach a tam na przyczepki mówią właśnie vozik. 
Nasza wycieczka prowadziła trasą:
Roszków-Krzyżanowice Wrzosy-Nowa Wioska-Tworków Hanowiec-Tworków Centrum-"Hroza"-Bienkowice-Bolesław-"Urbanek"-Owsiszcze-Hat (Cz)-Rudyszwałd Rakowiec- Šilheřovice (Cz)-Chałupki-Zabełków Skotnica-Rudzyszwałd-Roszków


Wpierw jechaliśmy wzdłuż ruchliwej drogi DK45, choć nawiasem mówiąc ponoć właśnie "nasz" odcinek
drogi DK 45 jest najmniej uczęszczany-zapraszamy osoby liczące natężenie ruchu do nas do domu to się przekonacie jak "mało" samochodów tędy jeździ (a zwłaszcza ciężarowych i TIR). Zaraz na początk Krzyżanowic skręciliśmy w lewo by bocznymi drogami dostać się do Nowej Wioski. Zależało mi na tym by jak najmniej jechać drogami bardzo uczęszczanymi przez samochody. Na "Wrzosach" czekały mnie pierwsze ostre podjazdy. Eduś w najlepsze śpiewał sobie cosik za moimi plecami, zadowolony z życia. Chociaż wyjeżdżając z Nowej Wioski w stronę drogi na Hat pokazywał swoje nie zadowolenie z "przymusowego" siedzenia, ale po obietnicy Placu Zabaw w Tworkowie nieco się uspokoił.
ten wyraz twarzy mówi za siebie
Odcinek Nowa Wioska- Hat (Cz)
W sumie to plac zabaw w Tworkowie był naszym punktem kulinacyjnym. Chciałam by młody się wyszalał i poźniej sobie uciął długą drzemkę, a ja w spokoju i bez marudzenia mogłambym poobserwować cuda jakie jesień nam daje. Eduś jednak po skonsumowaniu szarlotki zamiast zabawy zabrał się za inspekcję wszystkich koszów na śmieci i koniecznie próbował otworzyć bramę placu zabaw by wydostać się na drogą-raz nawet udało mu się otworzyć wrota i nie wiem jakim cudem tego dokonał.
bez pomocy mamy się nie obeszło 

cieżkie te dojście do ślizgawki
patataj

bezpieczny motocykl
wypuście mnie
Po prawie 45 minutowej przerwie ruszyliśmy dalej w stronę Hrozy mijając po drodze ruiny zamku Reiswitzów i staw Trzeciok. Edwarda oczy stawały się coraz cięższe i zaraz na początku aleji odpłynął w obięcia Morfeusza i przeoczył przyozdobioną różnymi odcieniami żółci Hrozę. Warto tutaj wspomnieć, że Aleja Hroza to historyczny trakt łączący Tworków i Bieńkowice. Nazwa Hroza wywodzi się z morawskiego i oznacza poprostu groblę z ponad 40 gatunkami starodrzewia.

Staw Trzeciok
Hroza
Hroza
Hroza
W Bieńkowicach znów nam przyszło jechać króciutki odcinek ruchliwą DK 45 by zaraz obok boiska LKS skręcić w koleją polną drogę wiodącą wśród majestatycznych dębów tracących swe przozdobione jesiennymi kolorami liście. O Bolesław ledwo co zahaczyliśmy, gdyż zaraz droga skręcala w lewo i prowadziła lekkim podjazdem na Urbanek. Nazawa "Urbanek" wywodzi się tutaj od Kościoła św. Urbana, który właśnie tutaj się znajduje. Można zrobić sobie przerwę i popodziwiać kościółek, czy też otaczający go las, ale ze względu na to że Eduardo smacznie spał pedałowałam dalej w kierunku Owsiszcz.

z Bolesławia na Urbanek
dwa podjazdy i prawie u celu
tworkowski las
Urbanek
Kościółek św. Urbana
W Owsiszczach czekał mnie relaksujący zjazd stromą górką, jednak euforia nie trwała długo gdyż po skręceniu w lewo koło OSP Owsiszcze i przejechaniu około 500m czekał mnie ostry podjazd polną drogą w stronę Hat (Cz). Tryskałam dumą, że udało mi się wjechać mimo, że sapałam poźniej jak stary parowóz- Ed oczywiście nic nie kumał z tego, że mama daje z siebie wszystko, bo smacznie sobie spała w swoim voziku. Droga do Hat (Cz) w sumie należy do przyjemnych- wpierw lekki podjazd, a później frajda z ostrej jazdy w dół.

do Hat'i
kolorowo i pachnąco
w drodze 
Wjeżdżając do Hat Edward nadal spał, więc stwierdziłam a może jescze zaliczymy po dordze Šilheřovice i dalej pojedziemy w stronę Chałupek i przez Meandry Odry. Meandry Odry to naturalnie powstające zakola rzeki, które znajdują się na terenie gminy Krzyżanowice między Chałupkami i Zabełkowem są wyjątkowe, ponieważ występuje tu kilka rzadkich zbiorowisk roślinnych chronionych w skali europejskiej. Meandry są obszarem chronionym w ramach NATURA 2000 (WWF POLSKA). Jednakże przejeżdżając przez Rakowiec- odcinek przygraniczny między Rudyszwałdem a Šilheřovice stwierdziałam, że tym razem sobie Meandry odpuszczę po jednak moje nogi zaczynały odczuwać ciężar jaki za sobą ciągłam.

z Šilheřovice do Chałupek
przerwa na Skotnicy
w stronę Zabełkowa
Za przejazdem kolejowym w Chałupkach skręciłam w lewo i Skotnicą podążałam w stronę Zabełkowa, jednakże w połowie drogi mój ukochany tygrysek się przebudził i zarządał 10 minutową przerwę na przytulanie i małe co nieco.  Posileni i z narastającym bólem w nogach (mama) ruszyliśmy w stronę Roszkowa przez Rudyszwałd. Edusiowi oczywiście dopisywał dobry humor, w końcu spał ponad godzinę, kiedy ja zmagałam się z górkami. Cała nasza "podróż" trwała w sumie 3 godziny (samego pedałowania). Wiem tempo wręcz ślimacze jak na 36 km, ale wierzcie mi ciągnięcie za sobą cieżaru robi swoje, a zresztą przecież miała to być przjemna przejażdżka, a nie maraton o "zlote majtki".
Powiem szczerze bardzo lubię region, w którym żyjemy bo naprawdę daje mnóstwo możliwości by aktywnie spędzić czas czy to rower, czy kajaki, czy nawet wędrowki piesze i wiele innych.

prawie na finiszu Rudzyszałd-Roszków

Komentarze

  1. Zuch Mama :-)
    Dzięki za ciekawą trasę, którą chętnie objadę :-)
    Piona za wytrwałość
    GS

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty