Południowe Morawy cz.1

Pomysł spędzenia weekendu na Południowych Morawach powstał przypadkiem, bo nie można powiedzieć że szczęśliwym trafem. We wtorek rano w pracy Tomasz, dowiedział się że córka znajomej z pracy miała wypadek na rowerze właśnie na Południowych Morawach. Potrzebna była pomoc w sprowadzeniu poszkodowanej wraz z rowerem do domu i dlatego też znalazł się w tym regionie Czech, gdzie z opowieści i na własne oczy przekonał się o jego walorach. Po powrocie do domu padła szybka decyzja o wyjeździe na weekend w to miejsce. Wyjechaliśmy przed 16 co było naszym punktem odniesienia, ale niestety parę rzeczy się zapomniało np.Ola nie zabrała komórki, więc nie dzwońcie, koca piknikowego itp...ale zabraliśmy ważne (jak się okazało) lampki świąteczne z IKEA. Stosunkowo szybko dojechaliśmy do celu, jednakże camping Free Star w Strachotin okazał się totalnie zajęty więc musieliśmy jechać dalej...ale znaleźliśmy ciekawy camping w Nove Mlyny.
Jetsteśmy na kempingu Camp Pálava - Nové Mlýny i jest super-WiFi (przy barze) i kuchnia, a dodatkowo (i nieświadomie) dostaliśmy upust . Oki prawdą jest, że koło godz 21 komary chciały nas pożreć żywcem więc ukryliśmy się w namiocie oglądając "Epokę Lodowcową". I tak mistrza miał dziś Tommy- jechał w sumie 14 km (tam i z powrotem)  po miejscowe specjalności tj. winko na wieczorną degustację do winnicy, bo tu faktycznie jak w Toskanii jedynie brakuje drzew oliwnych i bardziej zielono. A jutro na rowery :)





Komentarze

Popularne posty