piątek, 8 lipca 2016

Bieszczady, czyli rzuć wszystko...


Dużo zawsze słyszeliśmy jak to piękne i dzikie są Bieszczady. Jednak sądziliśmy, że pewnie te całe Bieszczady są tak samo piękne jak Tatry, czy Beskidy, ale cała otoczka dookoła gór tzn.  miasteczka itp, przesiąknięte są komercją, brzydkim reklamami i chińskimi badziewiem. Dobrze wszystko wygląda jak jesteś w górach, na szlaku i na dobrze zrobionych zdjęciach. Pewnie, też długo byśmy w Bieszczady nie pojechali gdyby nie szalony pomysł Oli by pobiec w słynnym i kultowym Biegu Rzeźnika ( ultramaraton 78km czerwonym szlakiem z Komańczy do Ustrzyk Górnych). Niestety, a może raczej stety Ola nie pobiegła, ale skoro już ciężko "zdobyta" rezerwacja na nocleg była, długi weekend za pasem, urlop załatwiony to czemu nie pojechać.

środa, 18 maja 2016

Południowe Morawy- śladami rodu Liechtenstein


Nie jednokrotnie pisaliśmy już o Południowych Morawach, ale będąc tam raz- chce się powracać. Jest tam jeszcze tyle do zobaczenia i przede wszystkim do posmakowania. Tym razem wybraliśmy się pod koniec sierpnia kiedy to na półkach sklepowych, przydrożnych zajazdach czy też w gospodach króluje Burčák (burczak). Po  raz kolejny wybraliśmy też rowery jako nasz główny środek lokomocyjny i był to strzał w dziesiątkę, bo tak mogliśmy spokojnie podziwiać spuściznę rodu Liechtenstein.

środa, 11 maja 2016

Lipsk- wyprawa do zoo


Wcale nie trzeba wyjeżdżać daleko by przenieść się do prawdziwej, bujnej dżungli. Efekt pobytu w egzotycznych krajach jeszcze bardziej murowany kiedy wybierzecie się tutaj w najbardziej upalny dzień lata. Mowa o Zoo w Lipsku, miejsca do którego pojechaliśmy przez zdjęcie. Tak to kolejne miejsce, które musieliśmy zobaczyć na własne oczy, jak tylko zobaczyliśmy na zdjęciu podesłanym przez Maliki się szlajają, wcześniej taką akcję mieliśmy z wiszącym mostem w Alpach Zillertalskich. 

środa, 4 maja 2016

Tbilisi raz jeszcze


 Tbilisi nie zauroczyło nas kiedy odwiedziliśmy je po raz pierwszy latem zeszłego roku. Duże bardzo tłoczne miasto, ciężko rozeznać się i przyzwyczaić do jazdy samochodem i przede wszystkim trafiła nam się chyba najgorsza z możliwych opcji pogodowych, bo zamiast delektować się miastem uciekaliśmy od skwaru do knajpek. Tym razem jednak było inaczej, chociaż nie powiem, że  bym się w tym mieście jakoś zakochała tak jak w Pradze czy Budapeszcie. Gruzja ma jednak dużo więcej do zaoferowania niżeli swoją stolicę. Jednak warto tutaj zajrzeć chociażby na  jeden, dwa dni.

wtorek, 16 lutego 2016

Narty w Gruzji- poradnik subiektywny


Kiedy w Austrii zaczyna brakować coraz bardziej śniegu, na Kaukazie jest go wystarczająco dużo, że szusować można praktycznie do końca kwietnia. Gruzję pokochaliśmy podczas naszego pierwszego wielkiego wypadu w czerwcu 2015, więc pomysł by przyjechać tutaj na narty gdzieś tam zaczął w nas kiełkować, aż do momentu znalezienia tanich lotów z Wizzair relacji Warszawa do Kutaisi za 74zł od osoby w jedną stronę. Szybka kalkulacja kosztów czy faktycznie będzie nam się opłacać pojechać do Sakartvelo na narty czy jednak pozostać przy dobrze nam znanej już Austrii. Jak sami się domyślacie opcja szusowania po Kaukazie zwyciężyła i koniec stycznia wsiedliśmy do pociągu do Warszawy, skąd odlatywał nasz blaszany ptak do Kutaisi.