wtorek, 27 września 2016

Nadleśnictwo Rudy Raciborskie na rower



W poszukiwaniu pierwszych oznak jesieni ruszyliśmy do lasu, a dokładnie do Rudzkich Lasów. Zostawiamy samochód na parkingu i ruszamy w las. Ludzi w niedzielę sporo....

piątek, 8 lipca 2016

Bieszczady, czyli rzuć wszystko...


Dużo zawsze słyszeliśmy jak to piękne i dzikie są Bieszczady. Jednak sądziliśmy, że pewnie te całe Bieszczady są tak samo piękne jak Tatry, czy Beskidy, ale cała otoczka dookoła gór tzn.  miasteczka itp, przesiąknięte są komercją, brzydkim reklamami i chińskimi badziewiem. Dobrze wszystko wygląda jak jesteś w górach, na szlaku i na dobrze zrobionych zdjęciach. Pewnie, też długo byśmy w Bieszczady nie pojechali gdyby nie szalony pomysł Oli by pobiec w słynnym i kultowym Biegu Rzeźnika ( ultramaraton 78km czerwonym szlakiem z Komańczy do Ustrzyk Górnych). Niestety, a może raczej stety Ola nie pobiegła, ale skoro już ciężko "zdobyta" rezerwacja na nocleg była, długi weekend za pasem, urlop załatwiony to czemu nie pojechać.

środa, 18 maja 2016

Południowe Morawy- śladami rodu Liechtenstein


Nie jednokrotnie pisaliśmy już o Południowych Morawach, ale będąc tam raz- chce się powracać. Jest tam jeszcze tyle do zobaczenia i przede wszystkim do posmakowania. Tym razem wybraliśmy się pod koniec sierpnia kiedy to na półkach sklepowych, przydrożnych zajazdach czy też w gospodach króluje Burčák (burczak). Po  raz kolejny wybraliśmy też rowery jako nasz główny środek lokomocyjny i był to strzał w dziesiątkę, bo tak mogliśmy spokojnie podziwiać spuściznę rodu Liechtenstein.

środa, 11 maja 2016

Lipsk- wyprawa do zoo


Wcale nie trzeba wyjeżdżać daleko by przenieść się do prawdziwej, bujnej dżungli. Efekt pobytu w egzotycznych krajach jeszcze bardziej murowany kiedy wybierzecie się tutaj w najbardziej upalny dzień lata. Mowa o Zoo w Lipsku, miejsca do którego pojechaliśmy przez zdjęcie. Tak to kolejne miejsce, które musieliśmy zobaczyć na własne oczy, jak tylko zobaczyliśmy na zdjęciu podesłanym przez Maliki się szlajają, wcześniej taką akcję mieliśmy z wiszącym mostem w Alpach Zillertalskich. 

środa, 4 maja 2016

Tbilisi raz jeszcze


 Tbilisi nie zauroczyło nas kiedy odwiedziliśmy je po raz pierwszy latem zeszłego roku. Duże bardzo tłoczne miasto, ciężko rozeznać się i przyzwyczaić do jazdy samochodem i przede wszystkim trafiła nam się chyba najgorsza z możliwych opcji pogodowych, bo zamiast delektować się miastem uciekaliśmy od skwaru do knajpek. Tym razem jednak było inaczej, chociaż nie powiem, że  bym się w tym mieście jakoś zakochała tak jak w Pradze czy Budapeszcie. Gruzja ma jednak dużo więcej do zaoferowania niżeli swoją stolicę. Jednak warto tutaj zajrzeć chociażby na  jeden, dwa dni.